Warszawa na chwilę odpuściła

Pałac Prezydencki 22 lipca 2017Powinienem tu być cały czas. Nie 22 lipca 2017 roku, a od chwili kiedy zaczęły się „sądowe” protesty. Nie byłem, bo też od Wrocławia do Warszawy spora odległość, którą trudno pokonać w rozsądnym czasie. Śledząc całe zamieszanie – oględnie mówiąc – wokół sejmowych zakusów na wolne sądy powoli popadałem w marazm. Niestety, widać że nowy rząd, wybrany przez suwerena w wolnych wyborach nie robi tego co mu wolno, a to co chce i to szybko.

Ustawowy ekspres w niczym nie przypomina pendolino czy pesy. Te radzą sobie coraz gorzej, o czym miałem okazję przekonać się w miniony weekend. Rząd wali jak kiedyś polskie pociągi pospieszne, które ustanawiały rekordy prędkości. Trudno tego nie zrozumieć inaczej, jak masowe przepychanie ustaw służących do totalnej zmiany w polskim sądownictwie.

Uważam, że pan J. Kaczyński, niesłusznie przez wielu nazywany J. Kłamczyńskim jest genialnym strategiem. To co wyrabia jest doskonale zaplanowane i jeszcze precyzyjniej wprowadzane w życie. Posiadana większość parlamentarna zamyka usta „kanaliom, mordercą Lecha Kaczyńskiego” i innej maści ludziom, bydłu właściwie, do których „trzeba strzelać”.

Przeżyłem wiele lat w Polsce, tej komunistycznej i tej wolnej. Z przerażeniem widzę, że wracamy do władzy dyktatorskiej, do której sznurki trzyma jeden człowiek. Mały człowiek. I boję się, że wyniknie z tego kolejny totalitaryzm. Bo jak myślicie, na kogo zagłosują beneficjenci 500+? Czy ci, którym zdjęto 2 lata z oczekiwania na emeryturę? Lub resorty siłowe, mając w oczach wizję „znaczących” podwyżek płac?

Na zdjęciu Pałac Prezydencki 22 lipca 2017 roku. Sejm i prezydent Duda już na urlopie, ustawy przepchnięte, jedyne co zostało to czekanie na podpis pana Andrzeja. 3 x VETO? Nie. Tylko 2 x.

PS. Pendolino w relacji Wrocek-Wawa jeszcze do niedawna potrzebowało 3 godzin i 25 minut. Teraz ponad cztery. Wybrana na powrót pesa tą samą trasę pokonała w godzin pięć plus. Oczywiście plus 15 minut spóźnienia. Nabita jak pospieszny za komuny, po czubek okien. Niby rezerwacja, a ludzi tyle, że nie było jak dostać się do toalet. Nic dziwnego, że niektórym łagodne kołysanie klimatyzowanej torpedy szkodziło, wprawiając w pomagający pozbyć się nadmiaru piwa rezonans. Na korytarzu przy kiblu dla niepełnosprawnych. I to było jedyne wolne miejsce.

Informacje o Jerzy Wilman

Wiem, że poprawnie powinno być "Informacje o Jerzym Wilmanie". Sorry - WordPress tak właśnie formatuje nagłówek, pobierając nieodmienione imię i nazwisko z metryczki. Nic więc nie poradzę. Urodziłem się daleko od Dolnego Śląska, niektórzy mówią, że nad morzem. Mam wykształcenie elektroniczne, dziennikarskie i PR-owe. Rozwiedziony i ponownie żonaty. Moją pasją są problemy społeczne i ludzkie. Lubię rozmawiać, pomóc i wychwycić z człowieka to, co go boli. Lubię też pisać - choć czasami, kiedy dostanę za swoją twórczość kopa, zastanawiam się na chwilkę - po co mi to? Moim mottem jest "Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą". Obecnie wszedłem w okres bardzo intensywnej walki. Przeciwnikiem jest życie.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Jerzy Wilman przedstawia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>