No to teraz będę chorował….

Pani Hanna Aknysz,* szefowa pionu finansowego w dużej firmie na Dolnym Śląsku z troską spoglądała na stojącego przed jej biurkiem pracownika. Pan Kamil Jeżewski wyglądał na strapionego. Wieści które miał do zakomunikowania swojej szefowej nie były dobre. Choruję – powiedział – coraz bardziej choruję i muszę się ostro zabrać za siebie. Mam nadzieję, że pani mi wybaczy. I że jak za kilka tygodni, może nawet kilkanaście wrócę, będzie tu dla mnie miejsce. Ten żart, w mniemaniu pani Aknysz był nie fair. – Panie Kamilu, zdrowie jest najważniejsze. Co prawda odchodzi pan w najgorętszym okresie, koniec roku blisko, potem badanie bilansu… Ale damy radę, niech pan się leczy i wraca zdrów!

 

Telefon na biurku dyrektora Antistatu* dzwonił wytrwale. Szef nie kwapił się do podniesienia słuchawki. W końcu aparat na chwilkę zamilkł, by znów terkocącym dźwiękiem rozpocząć krucjatę o odebranie. – Jerzy Majewski, Antistat – słucham? Dyrektor z wyraźną rutyną przedstawił się nieznajomej osobie po drugiej stronie drutu. Numer na wyświetlaczu był miejski, z województwa dolnośląskiego. Swojak.  - Dzień dobry, nazywam się Karski, Zygmunt Karski. Kancelaria Karski i Wspólnicy z Baraszkowic*. 

Antistat zajmuje się produkcją elektroniki. Tej tak zwanej użytkowej. Telewizory, radia, laptopy, routery bezprzewodowe. Kilka hal produkcyjnych, centrala w Niemczech, obroty na ogromnym poziomie. Logistycznie dostawy komponentów do produkcji codziennie kilkoma tirami, tak samo wywózka gotowych produktów do odbiorców. Gigantów przemysłu motoryzacyjnego i telekomunikacyjnego. Zwykły biznes, gdzie każdego dnia toczą się walki o wykonanie planu, o dostarczenie klientowi dobrego wyrobu. Gdzie ludzie na taśmie zarabiają może niewiele, ale kasa wpada im na konto zawsze na czas. Ot, szara codzienność, powszechna na Dolnym Śląsku.

Rozmówca dyrektora Antistatu kontynuował: – Proszę mi wybaczyć najście, ale mam kilka ciekawych, mam nadzieję,  informacji. Otóż prowadzę swój biznes w Baraszkowicach od ponad 15 lat. Bronię klientów, doradzam im, zwykła szarzyzna. Do niedawna zatrudniałem u siebie pana Kamila Jeżewskiego. Tak, niech się pan nie dziwi, to także i pana pracownik. Kamil pracował u mnie do września 2014 roku. Wiem że robił u pana na etat, u mnie był w soboty i popołudnia. Codziennie. Dobry chłopak, ma ukończoną ekonomię, dawał radę. Tyle że we wrześniu właśnie przyszedł do mnie i rzucił robotę. Powiedział, że zakłada biuro doradztwa podatkowego i znika. Zabiera też swoją mamę, a moją dotychczasową pracownicę. Zabrał nie tylko to. Przed odejściem skopiował całe know-how mojej firmy. Wzory dokumentów, bazę klientów, wszystko. I podkupuje mi ludzi, wali cenami w dół na prawo i lewo, skandal!

Dyrektorowi zwisało obecne zachowanie jego pracownika. To, że podkupuje byłemu pracodawcy klientów leżało mu drobnym kalafiorem. Bardziej bolało go domniemane, a właściwie pewne oszustwo wobec Antistatu. Zaczął wiązać ze sobą fakty. Sporą absencję chorobową pana Kamila w ciągu ostatnich lat. Rozmowę z szefową pionu finansowego, o której to rozmowie został poinformowany natychmiast i – wiedziony ludzkim odruchem współczucia – kazał pani Hannie czekać na wyzdrowienie Kamila. Zwolnienie lekarskie od początków listopada 2014 roku do obecnie. - No – pomyślał – poczekajmy…. W wyszukiwarkę wpisał imię i nazwisko pracownika. Na trzecim miejscu wyskoczyła mu całkiem zgrabna witryna mówiąca, że w miejscowości Baraszkowice, na ulicy Mickiewicza, w samym centrum jest superbiuro doradztwa podatkowego. Kamil Jeżewski, konkurencyjne ceny, szybkość, fachowość, i w ogóle – jak do mnie nie przyjdziesz, to jesteś frajerem. Czyli – pomyślał – Kamilku, oszukiwałeś mnie, doiłeś, a ja debil jeden zaufałem ci. I nawet kazałem pomagać, płacąc ci między innymi kasę za zwolnienie i ZUS!

Na biurku prezesa Jeżewskiego telefon zadzwonił krótko przed południem. Odebrała pani Jeżewska, seniorka: – Kancelaria, w czym mogę pomóc? Acha, chcecie panie założyć działalność i poszukujecie kogoś do prowadzenia? Lepiej nie mogłybyście trafić. Pan prezes przyjmie was o godzinie 14. Dzisiaj, oczywiście dzisiaj. Zapraszamy, tak, będziemy czekać.

Krótko po godzinie 14-tej, 18 grudnia 2014 roku do biura Jeżewskiego weszły dwie kobiety. Na ich widok siedzący za biurkiem pan Kamil zdębiał. Zaczerwienił się i z trudem odpowiedział „dzień dobry„. Poznał od razu pracownice kadr Antistatu. Drżącymi rękoma przyjął do odczytania upoważnienie do kontroli, podpisane przez dyrektora Piotrańskiego. Mimo widocznej konfuzji zaparł się wszystkiego. W protokole kontrolnym oświadczył, że w chwili kontroli w biurze był tylko na chwilkę, by odwiedzić mamę. Nie wypowiedział się w temacie zgody na podjęcie działań ze zgłoszonej przez pracownice Antistatu prowokacji.

Antistat zgodnie z przepisami Kodeksu Pracy wysłał panu Kamilowi dyscyplinarkę. Do tego powiadomił ZUS o zastanych nieprawidłowościach, prosząc tym samym o kontrolę zasadności obecnego zwolnienia lekarskiego, a także tych wstecz.  Do tego w najbliższym czasie skieruje pozew do sądu o zwrot wynagrodzenia za czas nieuprawnionego zwolnienia lekarskiego. Płaconego przez Antistat. Pan Zygmunt Karski z Kancelarii Prawnej, sąsiadującej z nowy biurem pana Kamila obiecał, że wystąpi przed sądem jako świadek, który z racji położenia swego biura widział codziennie pracującą konkurencję oficjalnie korzystającą z L4. Czyli pana Kamila, który powinien być na chorobowym. Poinformuję Państwa o wyniku rozprawy.

* Nazwiska i inne dane zmienione

Informacje o Jerzy Wilman

Wiem, że poprawnie powinno być "Informacje o Jerzym Wilmanie". Sorry - WordPress tak właśnie formatuje nagłówek, pobierając nieodmienione imię i nazwisko z metryczki. Nic więc nie poradzę. Urodziłem się daleko od Dolnego Śląska, niektórzy mówią, że nad morzem. Mam wykształcenie elektroniczne, dziennikarskie i PR-owe. Rozwiedziony i ponownie żonaty. Moją pasją są problemy społeczne i ludzkie. Lubię rozmawiać, pomóc i wychwycić z człowieka to, co go boli. Lubię też pisać - choć czasami, kiedy dostanę za swoją twórczość kopa, zastanawiam się na chwilkę - po co mi to? Moim mottem jest "Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą". Obecnie wszedłem w okres bardzo intensywnej walki. Przeciwnikiem jest życie.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Jerzy Wilman przedstawia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „No to teraz będę chorował….

  1. ~Justa pisze:

    Pani Szynka?

  2. ~Wiesiek pisze:

    Ale kombinator!

  3. ~Iza pisze:

    Facet jest zwyczajnym łosiem, a dyplom ekonomii nie pomógł mu zdobyć podstawowej wiedzy o biznesie – chociaż fakt, że uczelnie uczą wydumanej teorii, a podstawowych zasad ani-ani. A zasada podstawowa jest taka, że reputację ma się tylko jedną. Jak ją stracisz, oszukasz kogokolwiek, to jesteś przegrany „w środowisku”. A we wrogim środowisku biznesowym masz szansę przeżycia dokładnie taką, jak we wrogim środowisku na Marsie – czyli żadną. Może jeszcze przez miesiąc dwa znajdziesz jakichś nieświadomych niczego jeleni, którzy dadzą ci zarobić, ale plotki roznoszą się szybciej, niż światłowód by nadążył. Facet jest skończony na starcie – i nijak mi go nie żal…

  4. ~Internautka pisze:

    Oto polska przedsiębiorczość i jak powiadają zaradność. Na świecie nazywają to złodziejstwem u nas tak jak wspomniałam wcześniej

    • ~Ed pisze:

      Gdyby był „pomysłowy” to o tym, że były pracodawca może go „podkablować”, a obecny zweryfikować zasadność zwolenia lekarskiego powinien pomyśleć. W tym przypadku „pomysłowość” polegała na zwykłej głupocie (nieznajomość przepisów) i przesadnej pewności siebie. I bynajmniej to nie jest domena wyłącznie Polaków

  5. ~Heki pisze:

    Zastanawia mnie, czy Baraszkowice to mała mieścinka czy duże miasto bo świadczyć to będzie o wyobraźni i stopniu bezczelności Pana Jeżewskiego :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>