Zdębieli, gdy w czasie mszy dwóch księży wyszło z tacami do wiernych

ObrączkiProboszcz parafii pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny w Trzaśnicy* nie wydawał się być zaskoczony pytaniem pary kandydatów do małżeństwa. – Proszę państwa, posługa kapłańska jest właściwie nieodpłatna. Cóż, kosztuje na pewno prąd, przystrojenie ołtarza, sprzątanie oraz – oczywiście – organista. Reszta – co łaska, choć muszę dodać – tu ksiądz wyraźnie przyspieszył – że zwykle wierni zasilają budżet parafii kwotą nawet do półtora tysiąca złotych. Wiecie państwo – uśmiechnął się z udawanym zażenowaniem – mamy poważne potrzeby, w tym roku rozpocznie się remont dachu, w przyszłym elewacji. To zrozumiałe, mam nadzieję? Bożena i Wojciech pokiwali głową, poświadczając, że przyjmują do wiadomości kłopoty ich nowej parafii. Ba, chcieli dać… więcej. – Proszę księdza – ok, rozumiemy i chętnie wesprzemy kościół. Mamy jeszcze jedną prośbę. To będzie ślub, gdzie przyjadą rodziny aż z Podlasia, oraz nasi znajomi ze studiów. Większości z gości nie powiodło się w życiu. Nie są majętni, już na samą podróż sporo wydadzą. Nie chcielibyśmy, by podczas mszy zbierano na tacę. Jak możemy to księdzu zrekompensować?

Sobotnie, sierpniowe popołudnie roku 2013 udało się wyśmienicie. Pogoda dopisała i była wręcz wymarzona zarówno na grilla, jak i na wesele. Świeciło niczym nie zakryte słońce, ale temperatura nie przekraczała 23 stopni. Parking przed kościołem był już pełny, zjeżdżający się goście stawiali samochody coraz dalej i dalej. Autobus, który przywiózł chór Politechniki Wrocławskiej* zatrzymał się na placu, kompletnie go tarasując. Msza rozpoczęła się punktualnie. Ksiądz wychodzący po stojących pod kościelną nawą młodych, z zainteresowaniem obserwował, co się dzieje. A działo się sporo. Dwóch kamerzystów nie odstępowało nowożeńców, trzeci obiektywem przyssał się do duchownego. Co chwila migały flesze aparatów fotograficznych. Świątynia nie była wypełniona, ba, była nabita do ostatniego miejsca, balkon zaś zajmował pięćdziesięcioosobowy chór. Proboszcz oceniał, że jest nawet ponad osiemset osób. Skrzywił się w duchu na myśl, że chyba pochopnie obiecał młodym, iż kościelny nie pójdzie z tacą. Co prawda dzięki temu konto kościoła wzrosło o 2 tysiące, ale… tu było znacznie więcej do zyskania.

Wierni powstali. Zaczynała się właśnie ceremonia zaślubin. Sakramentalne „tak”, „które ja powagą Kościoła Katolickiego potwierdzam”, „ogłaszam was mężem i żoną”, pocałunek, łzy wzruszenia, wlepione chciwie w twarze uczestników ceremonii kamery i błyski lamp. Przewiązane stułą dłonie wyraźnie wzruszonych młodych, ich oczy splecione teraz w jedno, wspólnym spojrzeniem. Bicie serc, ogłaszające im, że teraz już wspólnie trzeba iść przez życie, że teraz ona i on już są jednym. I powrót na miejsca, gest proboszcza gdzieś w okolice zakrystii. Dalsza część mszy. Szok – dwóch księży wychodzących zza mównicy z tacami w dłoniach. Nieme zdziwienie zarówno świeżo poślubionych, jak i znacznej części obecnych w kościele wiernych. Opuszczone, uciekające od kontaktu wzrokowego spojrzenie proboszcza.

Trzy dni po weselu młodzi podjechali do parafii. Na ich widok „szef” wyraźnie się speszył. Nie umiał powiedzieć, dlaczego nakazał jednak mimo wszystko zbierać na tacę. Próbował tłumaczyć się rutyną, że księża wyszli sami z siebie, że nie mógł ich zatrzymać. Nie mógł zrozumieć, dlaczego pani Bożena i pan Wojciech są oburzeni, że aż tak się denerwują. W końcu nic się nie stało, taca to normalny sposób wspomożenia działalności każdej parafii. Skąd ma brać pieniądze na kwiaty, remont, wyżywienie, za co opłaci prąd, ogrzewanie (w sierpniu???), wodę, jak utrzyma przykościelny cmentarz? Na żądanie nowożeńców, by zwrócił im 2000 złotych wcześniej otrzymane jako „tacowe” powiedział, że aktualnie nie ma pieniędzy. Zapłacił właśnie jakieś faktury i kasa się rozeszła. Ale w najbliższą sobotę ma i chrzciny i wesele, dwa wesela – to niech podjadą w poniedziałek i im odda.

Jak należało się spodziewać, w poniedziałek „księdza proboszcza nie było, pojechał do Kurii„. Komórka duchownego, przez którą wcześniej umawiali uroczystość milczała, zaś stacjonarny aparat na plebanii głosem jakiejś starszej pani informował, że a to duchownego nie ma, a to ksiądz właśnie ma spotkanie z wiernymi, a to że jest na wizycie. Do dzisiaj państwo młodzi nie mogą odzyskać pieniędzy. Zastanawiają się, czy nie złożyć do prokuratury zawiadomienia o próbie wyłudzenia. Ale chyba będą musieli się pogodzić ze wstydem wobec gości i ze stratą kasy. Trzaśnica* to małe miasto, ledwie 2 parafie. Ludzie się tu znają, więc co powiedzą, jak ksiądz sprawę rozdmucha i przedstawi po swojemu? Komu ludzie uwierzą – im – młodej parze, nowobogackim, którym połowa miasta zazdrości pięknego domu i nieźle prosperującej wytwórni osprzętu lotniczego, czy szanowanemu i powszechnie lubianemu proboszczowi? Retoryczne to pytanie…

* Wszelkie dane zmieniono

Informacje o Jerzy Wilman

Wiem, że poprawnie powinno być "Informacje o Jerzym Wilmanie". Sorry - WordPress tak właśnie formatuje nagłówek, pobierając nieodmienione imię i nazwisko z metryczki. Nic więc nie poradzę. Urodziłem się daleko od Dolnego Śląska, niektórzy mówią, że nad morzem. Mam wykształcenie elektroniczne, dziennikarskie i PR-owe. Rozwiedziony i ponownie żonaty. Moją pasją są problemy społeczne i ludzkie. Lubię rozmawiać, pomóc i wychwycić z człowieka to, co go boli. Lubię też pisać - choć czasami, kiedy dostanę za swoją twórczość kopa, zastanawiam się na chwilkę - po co mi to? Moim mottem jest "Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą". Obecnie wszedłem w okres bardzo intensywnej walki. Przeciwnikiem jest życie.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Klawo jak cholera i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

135 odpowiedzi na „Zdębieli, gdy w czasie mszy dwóch księży wyszło z tacami do wiernych

  1. ~agi pisze:

    ślub w urzędzie 80 pln nikt nie wyłudza od gości pieniędzy a cała szopka trwa zaledwie poł godziny polecam :)

  2. ~Dariusz Dowhaniuk pisze:

    Jak ode mnie wołają „na tacę” to ja zawsze żądam paragonu i jakoś taca się nagle oddala od mojej osoby:) Na moim ślubie tez był pokaz kościelnej „skromności”:)

  3. ~Marman pisze:

    Narzeczeni sprosili gości którym sie w życiu nie powiodło, ci zjechali sie samochodami i zastawili cały parking i okolice. Dobre sobie.Rozumiałbym gdyby młodzi wynajęli kilka autobusów i tych biednych swoich gości zwieźli i prosili proboszcza aby nie zbierał tacy bo to biedni ludzie. Pewnie i sam proboszcz by to zrozumiał.

    • Jerzy Wilman pisze:

      Hmm, owszem, zaprosili. Ale przecież nie można winić o to, że się im nie powiodło… Jeśli – jak domniemuję – myślisz, że ksiądz oceniał ich po autach, to tym gorzej o nim świadczy.

  4. ~emka pisze:

    Brałam ślub kościelny pare lat temu, w centrum dużego miasta. Tak wyszło, że nie była to parafia ani mojego męża ani moja. W swoich parafiach uzyskaliśmy wszystkie potrzebne dokumenty bez niczego, nic nikomu nie płaciliśmy. Za ślub powiedziano nam, że możemy dać co łaska. Gdy zaczęliśmy wypytywać o konkrety ksiądz popatrzył na nas i stwierdził że 400 zł wystarczy za wszystko (uroczystość, przybranie kwiatami, organista). Tyle też daliśmy. Ksiądz który przyjął pieniądze prowadził potem mszę – kazanie nie było na odczep się, tylko specjalnie dla nas przygotowane, całą uroczystość wspominam z sentymentem.
    Może warto też i takie teksty publikować na blogu? Nie wszyscy księża są źli i pazerni.

    • Jerzy Wilman pisze:

      Oczywiście nie wszyscy księża są źli. To pojedyncze przypadki, śmiem twierdzić, że „grzeszą” o wiele mniej, niż wierni którym służą. Cóż – ich zawód jest właściwie misją, stąd też pewnego rodzaju pręgierz, któremu społeczeństwo ich poddaje.

  5. ~Ernest pisze:

    Jest to brutalna prawda o naszych parafiach i księżach. Niestety bez pieniędzy nie można w kościele nic załatwić. Ten przypadek, to tylko potwierdza, że kasa rządzi kościołem. Zapraszam też do mnie na stronę http://www.odpowiedzinatrudnepytania.pl

  6. ~donKarlo pisze:

    Bo proboszcz to biznesmen, a w polsce – w przeciwieństwie do irlandii – nie robi się biznesu na gębę.

  7. ~nemo pisze:

    Drogi autorze,

    Właściwie czemu ma służyć twoje opowiadanie? Lekką formą narracyjną, którą wybrałeś opowiadasz o kłamstwie i matactwach księdza, jego poczuciu bezkarności w obliczu oszustwa lub niedbalstwa, którego się dopuścił, rujnując to, co miało być najpiękniejszym dniem dla nowożeńców. O młodej parze, która przychodzi do księdza z naiwnym i szczerym przeświadczeniem, że za pieniądze może sobie zmieniać ustalony porządek mszy świętej. O kompletnym niezrozumieniu istoty wspólnej ofiary właściwie przez wszystkich. O wiernych, którzy, na widok tacy z jednej strony duszą grosz w kieszeni, a z drugiej hołdują zasadzie „zastaw się a postaw się” zwłaszcza, gdy ktoś znajomy stoi obok i patrzy im na ręce. Wiernych którzy, odwetowe pomówienie z ambony potraktują jako zachętę aby dowalić nowobogackim bo mają ładny i duży dom. Wreszcie o kasie, która stanowi punkt centralny, jest na początku i na końcu, alfą i omegą – o nią wszystkim chodzi, o nią wszędzie się rozchodzi.

    O co chodzi w tym opowiadaniu – czy mógłbyś przybliżyć motywacje które Tobą kierowały gdy je pisałeś?

    • Jerzy Wilman pisze:

      Cóż – lekka forma narracji służy nie napiętnowaniu księdza, a pokazaniu, jak może się zacząć wspólne życie młodych. Ja widzę świat swoimi oczami. Ludzie chcą wierzyć, nie tylko w Boga, ale przede wszystkim w innych ludzi. I o tym jest opis tej historii. O złamaniu, może i naiwnej jak piszesz – wiary w innego człowieka. Który nie powinien złamać danego słowa.

  8. ~aga pisze:

    Brałam ślub 2 lata temu, mimo ze ksiądz nie robił żadnych aluzji do nas co do kwoty to moja teściowa i owszem.(stawki podobno wahają sie u nas w granicach 1000-1500 zł) Z mężem daliśmy 500 zł a teściowa do rzuciła jeszcze 200 ,,bo to wstyd tak mało dawać” i z tego co wiem jeszcze po mszy poszła ,,dopłacić” ile to nie wiem do dziś i w sumie nie interesuje mnie to. A wiec nie narzekajmy że księża tacy pazerni bo sami ich tego uczymy, nie mówię że to młodzi ale starsze pokolenie wręcz ściga się kto więcej a później się dziwią że księża robią cennik. Bo skoro znalazło się 10 babuszek które są zdania ,,zastaw się a postaw się” i księdzu będą oddawać ostatni grosz to reszta niech buli też.

  9. ~gosia pisze:

    a jednak usuwa komentarze , bez sensu

  10. ~gosia pisze:

    uważam, że nie ma się czego wstydzić. to ksiądz powinien się wstydzić, nie dość że nagrzeszył (łamiąc przykazania, okazujac chciwosc, pyche etc.) , to nawet nie potrafił przyznac się do popełnionego czynu (rachunek sumienia, pokuta, zadoscuczynienie, poprawa). nie nazwałabym go ksiedzem z powołania ;) bez cienia watpliwosci oskarzylabym go o wyludzenie, jak rowniez wspomniałabym o nim w (a co tam, jak ostro to od razu) liście do Kurii czy nawet u samego Franciszka ;)
    umowa to umowa, a szacunek kazdemu sie nalezy.

  11. ~NOSTRADAMUS pisze:

    Śmiać mi się chce z głupoty i naiwności nowożeńców.
    Poszli do oszusta by odprawił im hokus pokus? To dostali hokus pokus.
    Na końcu każdego takiego artykułu czy wpisu blogowego powinno być pytanie:
    „Kiedy ludzie zmądrzeją i przestaną utrzymywać te pazerne pijawki?”
    Co prawda jest to pytanie retoryczne, ale może chociaż jedna osoba się nad tym przez chwilę zastanowi i pomyśli samodzielnie.

    Następni młodzi niech powiedzą księdzu, że zapłacą po ceremonii :)

  12. ~Jurek pisze:

    Nic prostszego jak przy następnych okazjach „odebrać” sobie te pieniądze. Chrzciny, komunia itp. Na pytanie dlaczego nie płacicie odpowiedzieć, że macie opłacony abonament na wszystkie posługi do końca życia.

  13. ~Henryk pisze:

    To jest tzw. Taca z nagonka- gdyby ktoś chciał uciec, trzeci ksiądz z taca czail się za filarem w przedsionku kościoła

  14. ~Rafal pisze:

    Nic sie nie zmienia mimo lat…. Braliśmy slub 6 lat temu w Ostrowie Wlkp o minimalna kwota za slub to 500 zl(powiedziane prosto z mostu bez ogródek przez ksiedza) , a rok później chrzciny i jak zwykle minimum 100zl. Boże w jakim kraju my żyjemy. I ciekawe kto pójdzie do nieba, ci pszerni na pieniądze ksieza czy uczciwy i skromny czlowiek.

  15. ~Dalillah pisze:

    Brałam ślub [kościelny] w ubiegłym roku. Zaczynając od początku – uroczystość odbywała się w parafii nie będącej ani parafią moja ani męża. Kapłan w kościele, który wybraliśmy przyjął nas bardzo serdecznie, nie podkreślając „kwot minimalnych i ogromnych wydatków” – mimo, że w kościele trwał remont elewacji zewnętrznej. W naszych parafiach zgodę na ślub uzyskaliśmy od ręki i z życzeniami szczęścia na nowej drodze – pieniędzy nikt nie chciał. Zaświadczenie o uzyskaniu sakramentów – jak wyżej. Ślub się odbył, bardzo uroczyście i pięknie. Kazanie było mądre i skierowane do nas. Podkreślę, że wszystko było załatwiane w różnych parafiach, a NIGDZIE nie oczekiwano od nas kasy. Więc bywa różnie.

    • Jerzy Wilman pisze:

      Cieszę się, że są takie jak Twoja przypadki. Ba, jest ich zdecydowanie więcej jak domniemuję od tych – nie waham się nazwać – patologicznych. Tyle że normalności nie zauważamy dopóki w tle nie pojawi się od niej kontrast.

  16. ~Rafał pisze:

    Jak na moje (człowiek wierzący jestem) to zachowanie niepotrzebne i przesadne. Z resztą, samo mówienie o tym, ile średnio się daje na tace już jest…kiepskim pomysłem.
    Z czasów bycia ministrantem pamiętam, że nie było nigdy MINIMALNEJ kwoty za mszę w czyjejś intencji i przez 10 lat żadnemu księdzu się to nie wymsknęło. Nie wiem, jak było ze ślubami/pogrzebami, ale na tyle, na ile znałem naszego proboszcza, to stawka minimalna nie obowiązywała. I bardzo dobrze – każdy daje, ile może. Zdarzało się, że były intencje za 20-30 PLN, ale to naprawdę rzadkość. Mimo to, księża pokazywali zawsze klasę i nie komentowali tego – w zeszycie z zapisanymi intencjami była zawsze rubryczka na kwotę. Według mnie to taka delikatna sugestia była, ale nic branego na siłę.

    Z tacą jest tak – każdy daje, ile może. Co niedzielę na mszy w Krakowie (gdzie studiuje na jakże wspaniałym AGH) na tacę rzuca prawie każdy. Ale gdy ja mam albo pieniądze na tygodniowe zakupy na jedzenie (przeważnie stówka), albo na koncie, to nie daję. Szkoda wrzucać drobniaki, a z drugiej strony nawet dycha jest dla mnie uszczerbkiem – bo bez niej nie ma np. chleba, albo 3 śniadań. Chociaż daleki jestem od robienia sobie z tego powodu wyrzutów, to jednak wiem, że mnóstwo ludzi żywi dalej przekonanie, że jak idzie taca, to trzeba wrzucać, choćby ostatnie pieniądze.
    Bez przesady, Kościół to też nie jest instytucja, która BEZWZGLĘDNIE WYMAGA czegokolwiek. Uczestnictwo tu, we wszelkiej maści obrzędach jest DOBROWOLNE.

    Szkoda, że tak wielu o tym czasem zapomina, a i księża dorzucają cegiełkę…

  17. ~pola pisze:

    O, przepraszam bardzo, znalazł się mój komentarz – czeka na moderację, proszę więc może usunąć ten ostatni – jest nieaktualny

  18. ~Aga pisze:

    Ja wychodziłam za mąż 16 lat temu i widzę, że nic się nie zmieniło… Po wizycie na parafii byliśmy „zdziwieni”, bo ksiądz przyjął jak na ślub niską kwotę (znajomi płacili więcej). Jak się później okazało – gdy wystrojeni weszliśmy do kościoła i zobaczyliśmy w pierwszych ławkach ludzi, których nie znamy – ksiądz przyjął od nas tak małą kwotę, bo drugie tyle (albo więcej) zgarnął od rodziny, która przyszła zamówić mszę za duszę zmarłej osoby i dziwnym trafem też na tą samą godzinę i dzień w którym odbywał się nasz ślub. Wszyscy goście (i nasi i ludzie, którzy przyszli na mszę za duszę) poczuli się nieswojo…. mąż później powiedział : dobrze, że trumna jeszcze nie stała, bo by pogrzeb za jednym zamachem machnęli…..

  19. ~pola pisze:

    Usunięto mój komentarz, w którym „zarzucałam” autorowi koloryzowanie albo też wymyślenie tej historii, ale, przynajmniej takie miałam intencje, w sposób kulturalny. Chciałam w ten sposób skłonić czytelników do krytycznego odbioru – bo czym innym jest opisywanie faktów, a czym innym – historii fikcyjnych, chociaż oczywiście to drugie również może służyć ważnym celom społecznym. Tylko wydaje mi się, że nie należy tej różnicy zamazywać, zwłaszcza jeśli przedstawia się jako dziennikarz. No cóż – mojego tekstu już nie ma. Zatem nie wiemy, czy słuszny (lub niesłuszny – to nie było tematem mojego wpisu) gniew czytelników jest kierowany przeciwko rzeczywistej sytuacji, czy wykreowanej.

    • Jerzy Wilman pisze:

      Nie usuwam – jak już pisałem – żadnych komentarzy, o ile są zgodne z prawem prasowym. A jeśli chodzi o opisaną sytuację – nie wyssałem jej z palca. Miała ona miejsce nie tak dawno, dotknęła przyjaciół moich dobrych znajomych.

  20. ~Bejca pisze:

    Mnie bardziej niż zepsuci księża irytują żyjące ze sobą bez ślubu kościelnego pary, które chcą koniecznie ochrzcić dziecko i mają pretensje do wszystkich, że ten brak ślubu im się wypomina. A najbardziej śmieszy mnie argument – „bo nas nie stać”. Cóż, brałam ślub 2 lata temu. Nikt nie wspomniał o pieniądzach, nikt nic nie sugerował. Można było przyjść w znoszonej sukience i garniturze po starszym bracie i wziąć ślub. I wbrew pozorom są jeszcze na świecie, nawet w Polsce, księża, którzy są w stanie dać ślub za darmo. A co do opowieści – na tacę się zbiera podczas mszy i już. Sama umowa między młodymi a księdzem była idiotyczna. Przecież taca nie jest żadnym przymusem, obowiązkiem. Tak jak ktoś napisał wyżej – można dać 10zł, 2zł a można nie dać nic. I ok.

    • ~sheya pisze:

      Ja sie zgadzam, „co łaska, ale nie mniej niż…” slyszalam wiele razy przy okazji zamawiania mszy. Jest wielu ksiezy z powolania, niestety Ci pseudoksieza z instytucji jaka powinien byc Kosciol robia supermarket z cennikiem wg opinii ksiedza, skoro tak to moze od razu kasa fiskalna, paragon i podatki? Szkoda tylko, ze tacy ludzie psuja opinie naprawde dobrym duchownym

  21. ~Iwona pisze:

    moje dzieci brały ślub 2 lata temu w urokliwym kościółku niedaleko Grojca, proboszcz przemiły starszy ksiądz wiedział że to „bogaty” ślub, nie było żadnej tacy w trakcie ślubu, prosił tylko aby zamiast kwiatów goście przyszli z artykułami szkolnymi dla najbiedniejszych dzieci w okolicy / był sierpień/. Można ???? można

  22. ~monia pisze:

    Sie podpisuje z księdzem obustronne zobowiazanie z warunkami do spełnienia i w tedy młodzi po ślubie płacą za spełnienie zobowiazań, albo umowę o usługę, a jak ksiądz nie chce podpisać to niech wyda świstek, że wyraża zgodę (o ile to jeszcze potrzebne) na ślub w innym kościele, jak nie to do kurii… Zawsze jest jakieś oparcie… Zwbierajcie swistki za wesele. Nie wierzcie, że to przynosi pecha!

  23. ~Grazia pisze:

    Taca na mszy św. zawsze była, jest i będzie, a tymbardziej podczas wyjątkowych ceremonii i nawet nie wypada robić z tego problemu. W tym artykule dopatruję się na siłę dokopania proboszczowi. Poza tym jak kogoś stać na 800 gości to powinien sie z takimi ewe ntualnościami liczyć. Nie polubiłam tej mło9dej pary i już

    • ~xyz pisze:

      ale jesteś ograniczona i nie umiesz czytać ze zrozumieniem; więc przetłumaczę: młodych było stać i dali księdzu ustaloną kwotę za swoich gości DODATKOWA aby nie zbierał na tacę, ale on był ograniczony i pazerny jak ty i z tacą po kościele przeleciał obrażając tym samym parę młodą i gości weselnych, którzy w związku z zaistniałą sytuacją mogli być nie przygotowani na datki. Prócz tego dodam,że moje osobiste zdanie jest takie ksiądz biorąc osobno DUŻE pieniądze za slub cy pogrzeb powinien mieć honor i w ogóle z tacą na takiej mszy NIE CHODZIĆ – według mnie to byłoby logiczne .

    • ~eyesonly pisze:

      Tak się składa, że grywam na ślubach na skrzypcach. I na ofiarę zawsze zbierają wyłącznie w mniejszych miejscowościach. Podczas ślubów w dużej konurbacji (Śląsk) zdarza się to niezmiernie rzadko.
      Inaczej jest na mszach parafialnych (Chrzty, Komunie itp.). Wtedy na ofiarę się zbiera.
      Jeżeli Państwo Młodzi mieli takie życzenie, a proboszcz na nie przystał, to nie widzę powodu, dla którego miałby złamać swoje słowo. Tym bardziej nie widzę powodu, żeby ich krytykować.

      Na przyszłość warto jest takie zadośćuczynienie zorganizować drogą pisemną – płatne po uroczystości ;-)

    • ~INA pisze:

      GLUPIAS!!!!! OBLUDNA,, BYLA UMOWA Z CZARNYM CZY NIE?!!! PACTA SERVANTA SUNT! OGLADAJ FILMY JOE Z TEGO FORUM .FACET MA RACJE,, JAKIE JEST ZACHOWANIE CZARNEGO ZLODZIEJA -NIE WIDZISZ TEGO??? TO IDZ ,DAJ MU WSZYSTKO-SIEBIE TEZ -CHETNIE CIE WEZMIE -JAK NIE BEDZIE POD REKA MINISTRANTA.. NAROD POLSKI JEST GLUPI ,SLEPY, NIEWOLNICZY-DO KASACJI, DO WYMARCIA.. GLSUJCIE NA TUSKA–JUZ NIEDLUGO BEDZIE WAS WIESZAL I JESZCZE WY ZAPLACICIE ZA POWROZ..

    • ~Grazia1 pisze:

      Bzdura. Wiele razy spotkałam się z tym, że taca nie jest zbierana na takich ceremoniach. Powiem więcej, raz widziałam – gdy ktoś z członków rodziny skutecznie zawrócił księdza z tacą.

    • ~wierna pisze:

      Uważam, że zachowanie proboszcza było skandaliczne i pazerne. Na mszach ślubnych, pogrzebowych nie powinna być zbierana taca, bo jest to zwykle msza solidnie opłacona.

    • ~Zby pisze:

      Ale proboszcz wziął pieniądze za to, żeby tacy nie było. W pewnym sensie dał słowo, że tacy nie będzie. A potem nagle się rozmyślił? Czy to nie chciwość?
      Zwłaszcza, że nie chce postąpić honorowo i oddać tych 2000 zł.
      Zjeść ciastko i mieć ciastko.
      Jaki przykład daje zwykłym ludziom?
      Nie polubiłem tego proboszcza – nie dotrzymuje danego słowa.

    • ~kobieta-nie-typowa pisze:

      Taca na mszy nie zawsze musi być i nie zawsze jest. Proboszcz mojej parafii twierdzi, że na mszy gdzie większość wiernych to ludzie starzy, nie należy z taca wychodzić, bo wiadomo staruszkowie ostatni grosz wrzucą, a potem głodni chodzą. Jeśli chodzi o sakramenty, tak samo traktuje tych co dają dużo jak tych co nie dają nic. Znam przypadki, gdzie wiedząc o trudnej sytuacji tej czy innej rodziny, pieniędzy ofiarowanych za ślub, czy chrzest nie przyjął. Prędzej biednemu w kieszeń banknot włoży, niż przyjmie od niego. Szanują go i wierni i ateiści. Co ważne – nigdy na żadnej mszy nie były poruszane tematy polityczne.

  24. ~Kazimiera pisze:

    Ślub brałam w 1986 r., a więc już sporo czasu temu. To było jak byśmy dziś powiedzieli: „schyłkowy PRL”. Wówczas Kościół miał inne problemy, niż obecnie; po 89′ roku wszyscy tak samo i kościoły przeszły na własne rozliczenie. Mimo ogólnie panującej degrengolady i że społeczeństwo było mniej zamożne niż obecnie, to niewielu księży wówczas myślało kategoriami „co, za ile”. Owszem, zdarzało się i wówczas zbyt natarczywe wyciąganie tzw. „co łaska” od przyszłych nowożeńców. Jednak znam wiele przykładów, gdy oprawa sakramentu małżeństwa darmowa. Od nas ksiądz nie tylko nie wziął pieniędzy za posługę, ale sam z siebie dał nam prezent – Biblię Tysiąclecia. Ksiądz poprosił tylko o modlitwę za młodą parę. Jeśli ktoś chciał wesprzeć ten konkretny kościół, to po ceremonii ślubnej mógł wrzucić do puszki swoje zaplanowane wcześniej „tacowe co łaska”. Dziś – no cóż, należy ubolewać – wielu księży proboszczów stało się zwykłymi menedżerami, myślą najczęściej, jak zadbać o świątynię, a nie o to, jak przyciągnąć rzesze wiernych. Ludzie to widzą przez pryzmat swojego ubożenia a bogacenia się księży. Dlatego coraz częściej drogi wiernych i kościoła rozchodzą się, a na rozdrożach pozostaje jak zwykle samotny Jezus Chrystus.
    Pozdrawiam

    • ~Walk pisze:

      „Wówczas Kościół miał inne problemy, niż obecnie; po 89′ roku wszyscy tak samo i kościoły przeszły na własne rozliczenie.”
      Kobieto, obudź się!!! Przed 1989 rokiem kościół był utrzymywany przez państwo??? A to dobre!
      Za dużo propagandy oglądasz. Jak już dawno mówił Bohdan Smoleń: „…nie oglądaj telewizji bo będziesz mieć w głowie glizdy..”

  25. ~normalny1944 pisze:

    Niech się cieszą że nie wyjechał taczka tacy już są ci pełni miłosierdzia Bożego, najważniejsze aby maksymalnie wydoic łatwo wiernych takie mają zasady tylko wybrancy narodu tego nie widzą wmawiaja nam ile to kościół zrobił dla kraju, coś mi się wydaje jakby kościół nam nie pomagał byśmy byli krainą mlekiem i miodem płynąca, a nie zebrakami.

  26. ~zbychu pisze:

    czarna mafia nie ma skrupułów… na wsiach jest taka presja na wierne owieczki, że ksiądz potrafi z ambony wyczytać te rodziny, które nie dają na „różne potrzeby kościoła…” Na pogrzebie babci, gdzie, jako jedyny z wnuków, kategorycznie odmówiłem dania na mszę, moja mama chciała potajemnie zrobić to za mnie, żeby przypadkiem proboszcz nie ogłosił na nas ekskomuniki!!! Zrobiło się bardzo nerwowo, ale postawiłem na swoim, wytrzymując podczas czytania ofiarodawców, wzrok ciotek, kuzynostwa i sąsiadów. Jeszcze muszą minąć ze dwa pokolenia, żeby ta sytuacja się zmieniła.

  27. ~jacek pisze:

    Dlatego należy zrezygnować z usług świadczonych przez spółkę Kościół Katolicki sp. z o.o. a zwrócić się bezpośrednio do Boga, Jezusa, by nam podpowiedział komum możemy zaufać.

  28. ~Krzysztof pisze:

    I dlatego też nie uczęszczam, nie daję na tacę, nie przyjmuję w domu, jednym słowem unikam jak ognia! Oświadczam Państwu że takiego spokoju ducha jaki sobie za „darmo” sprawiłem, na pewno w tej instytucji, nie zaznacie. Pozdrawiam i życzę sił co nie miara, na dalszą wspólną drogę pożycia. Pozdrawiam. Krzysztof.

  29. ~k. pisze:

    Widze ze autorce nie podobaja sie wyszystkie komentarze i poprostu usuwa….

  30. ~andrzej pisze:

    A to ciekawe… z tego co mi wiadomo, pieniadze zebrane na tace nie zostaja w parafii – sa przesylane do wspolnej puli kurii, natomiast parafie zarabiaja wlasnie na weselach, chrzcinach itp. Zatem ksiadz nie mial by zadnego biznesu postepujac w opisany sposob a ten artykul jest prawdopodobnie kolejna lewacka proba najezdzania na kosciol!

    • ~zofkie pisze:

      Z tego co wiem, datki za udzielenie ślubu, chrztu, odprawienie mszy św. itp. to z reguły tzw. dochody osobiste księdza. Raczej nie są przekazywane na potrzeby parafii, chyba że w kościołach przyklasztornych. Wygląda na to, że ksiądz nowożeńców okłamał. Natomiast taca to środki na utrzymanie kościołów. Tylko jedna w miesiącu zostaje na potrzeby parafii, druga przeznaczana jest na budujące się kościoły, trzecia na potrzeby kurii, czwarta i z świąt miewa różne przeznaczenie. Kolejność oczywiście jest różna. Nie wiem, czy tak samo jest w całej Polsce, myślę że tak. A więc zbieranie pieniędzy na tacę było czymś normalnym. Nienormalne jest to, że się o tym wszystkim wyraźnie nie mówi. Dlaczego?

    • ~Adam pisze:

      Andrzej cos mi sie wydaje, ze masz 100% racje. Po za tym autor tego paszkwilu, sam nie byl, nie dowiedzial sie tego od bezposrednio zainteresowanych li tylko od przyjaciol bohaterow opowiastki. Czyli plotki, plotki. Kiedys w dziecinstwie bawilem sie w „gluchy telefon”. TU jest identycznie.
      A teraz dwa slowa do tzw. „dziennikarza”. Czlowieku wiesz co to jest rzetelnosc dziennikarska? A ty opowiadasz pltoki i to z trzecich ust. Ale co tam panie welman, dokopac czarnym, dokopac katolikom. Dokopales, zadowolony?
      Wybacz ale nie mam szacunku dla takich jak ty, wiec zwracam sie mala litera.

      • Jerzy Wilman pisze:

        Adam – cóż – masz prawo do swojej oceny. Jednak ja mam dowody na rzetelność tej historii, myślę, że krzywdzisz mnie posądzając o zmyślenie czegoś, co jest mi znane od osób trzecich. Idąc tropem Twego rozumowania – obalmy instytucję świadka w sądzie – on też sądowi opowiada o tym, co widział. Dziwne, że sądy wierzą takim ludziom, a ja już nie mogę. Podejdź do sprawy spokojnie i przyjmij to, co wydaje Ci się kłamstwem lub zmyśleniem na chłodno. OK?

        • ~Adam pisze:

          Nie, ja nie zarzucam ci klamstwa, ja ci zarzucam bral rzetelnosci, byle dokopac kosciolowi. O jakich swiadkach piszesz? Gosciach ktorzy byli na slubie? Byli w zakrystii gdy mlodzi sie umawiali? W Sadzie trzeba mowic prawde, bo w przeciwnym wypadku bo idzie sie do kryminalu. W gluchym telefonie jest tylko dobra zabawa. A tu byc moze znajomi znajomych postanowili podkolorowac, podramatyzowac, a moze sa wrogo nastawieni do kosciola. Takie to teraz trendy. Natomiast twoim obowiazkiem bylo, skoro publikujesz na cala Polske, zweryfikowac tego paszkwila.
          Moze to i prawda, wszak ksiadz to tylko czlowiek, podobnie jak dziennikarz, jeden jest chiena, drugi pracuje/sluzy spoleczenstwu. Ale wymagalo to weryfikacji u zrodla.

          • ~Adam pisze:

            Przepraszam, oczywiscie powinno byc hiena a nie „chiena”

          • Jerzy Wilman pisze:

            Adamie, nie chcę dokopać Kościołowi. Jeśli tego jeszcze nie zauważyłeś, piszę o ludziach, a nie o wierze i Kościele jako instytucji. Tak jak Ci pisałem, znam historię od zaufanych mi ludzi – dla dziennikarza to wystarczające źródło informacji, które można podać w formie opowieści blogowej – ze zmienionymi wszystkimi danymi. Taka forma nie wymaga śledztwa, nie narusza bowiem niczyich dóbr z imienia i nazwiska. Tak, jak obecnie coraz częściej ferowane w mediach opinie, że „rząd to kłamcy i złodzieje”. Nie będę Ci dalej tego tłumaczył, bo widzę, że zdania nie zmienisz – pozostań więc przy nim. Szanuję to, czego daję dowód także tym, że zamieszczam Cię i dyskutujemy.

    • ~aga pisze:

      Rozczaruje cię: taca jest dla kościoła i księży. Nawet jest spisane ze ksiądz może jednego dnia w tygodniu tace z mszy przeznaczyć na swoje potrzeby. A co do chrzcin wesel itd. to ma sie to tak: 1/3 dla diecezji 1/3 dla kurii 1/3 dla parafii. I to powiedział nam ksiądz który udzielał nam ślubu.

  31. ~Puk Puk pisze:

    Wy ludzie jesteście zacofani jednak…

  32. ~k. pisze:

    Tak to jest jak bezmyslnie sie pcha kase ksiedzu do kieszeni…. to teraz macie… ten slub koscielny nic nie daje ani do boga nie zblizy tylko portfel lzejszy… bilblie czytac w domu to zauwazycie jakie brednie w kosciele sie wypowiada!

  33. ~normalny pisze:

    Jaki problem umówić się wcześniej z ludźmi – tak żeby nikt nic nie dał na tacę. Bo przecież miało nie być zbierania na tacę.

  34. ~Łukasz pisze:

    Dziwnie to są młodzi. Zawsze zbiera się tacę na ślubach. Jak ktoś nie chodzi do Kościoła to jest tym zdziwiony. A goście … jak stać ich na samochody to i na tacę. Wstyd dla młodej pary, że nie potrafili docenić ceremoni. Znam księdza i wiem, że jest uczciwy. Nieuczciwie są …

  35. ~Stasiu Wosilius pisze:

    ” Większości z gości nie powiodło się w życiu. Nie są majętni, już na samą podróż sporo wydadzą. Nie chcielibyśmy, by podczas mszy zbierano na tacę. Jak możemy to księdzu zrekompensować?”
    „Parking przed kościołem był już pełny, zjeżdżający się goście stawiali samochody coraz dalej i dalej. ”
    To były tanie samochody,bo nie powiodło im się w życiu.No i ta benzyna taka droga…

  36. ~Moher Obserwaror pisze:

    Artykuł tendencyjny bez możliwości sprawdzenia. Taki na zamówienie dla antyklerykałów i bezmózgowców! Mała miejscowość i dwie parafie? i na dodatek proboszcz i dwóch wikarych? Taka koninę to kupią tylko bezmózgowce!

  37. ~Lexi pisze:

    W zeszłym roku pochowałam ojca. Za godzinę pracy księdza zapłaciłam 450 zł ( „zwyczajowo daje się nie mniej niż 400zł w naszej parafii) organista wziął 200 zł, kościelny tak samo. Plus wynajęcie kaplicy itp. Myślałam, szlag trafi jak zobaczyłam kościelnego z tacą. Wiecznie im mało tym pasożytom. Dla kraju nic nie robią, tylko ciągną w swoją stronę ile wlezie. Wszyscy muszą płacić podatki tylko nie oni. Jedno wiem na pewno z księżmi nie chcę mieć już nic wspólnego. Do kościoła nie chodzę, a na własnym pogrzebie nie chcę ich widzieć.

    • ~Walk pisze:

      Jak to „dla kraju nic nie robią”? Robią robią… Tylko że ich krajem jest takie małe państewko, Watykan się nazywa… A oni są jego agentami.

    • ~malinka pisze:

      Dorzucę 2 grosze. Moja mama wcześnie owdowiała, ciężko jej było utrzymać dom i nas – dzieci. Do kościoła chodziła (nigdy po pomoc czy dary), zawsze na tace dawała, księdzu po kolędzie też. Zawsze jeden z drugim brali kopertę, nigdy im ręka nie zadrżała, choć w domu było biednie. Mama też wcześnie zmarła, zostaliśmy z rodzeństwem sami. Byliśmy już prawie lub już pełnoletni ale uczący się. Po śmierci mamy przyjęliśmy księdza raz jeden jedyny. Kopertę od sierot wziął, nie zawahał się.
      Przed ślubem daliśmy najwyraźniej za mały datek księdzu bo trafiliśmy na ślub zbiorowy, ale o tym dowiedzieliśmy się na miejscu kiedy przyjechaliśmy do kościoła i zobaczyliśmy kilka równie zdziwionych par i ich gości. Oczywiście taca też była. Dla mnie księża to chciwa, nienapasiona swołocz.

  38. ~jaś pisze:

    czarna zaraza jest TYLKO po to by łupić, grabić , oszukiwać, gwałcić, zabijać (w imię boga), dziwię sie tylko że za parking nie policzył ( za autobus to by dużo skasował)

  39. ~ptyk pisze:

    Co tu dziwnego, normalka, takie są stałe praktyki, najpierw wyciąganie na tacowe, a potem i tak zbierają. Na ślubie mojej siostry księżulo podszedł też z tacą do świadków siedzących za młodymi. Mina świadkowej – bezcenna.

  40. ~nemo pisze:

    Po pierwsze autor nie wskazuje jednoznacznie jaka była odpowiedź ks. proboszcza na prośbę nowożeńców. Jeśli proboszcz (jeśli !) przystał na propozycję odstąpienia od tzw. tacy, to wykorzystał on młodą parę, co jest wyjątkowo naganne. Prośba do autora aby sprawdził i uzupełnił ten wątek bowiem jest kluczowy dla całej sprawy.

    Po drugie, pamiętajmy, że ofiara wiernych jest integralną częścią obrządku mszy świętej i nie powinno się od niej odstępować (na to powinien zwrócić uwagę ks. proboszcz przyjmując parę młodą, czy to zrobił – również nie wiadomo). Każdy może ofiarować nawet 1 czy 2 złote – nie jest to chyba wielka suma. Ba, można nawet nic nie ofiarować. Taca „przejdzie” szybko do osoby obok. Nikt nikomu nie będzie i nie powinien robić z tego powodu wyrzutów. Para nowożeńców decydując się na ślub kościelny powinna to wiedzieć a proboszcz przy okazji przypomnieć.

  41. ~Krzysztof pisze:

    I na ty purpuracji zyskuja. Znana praktyka unikania do … zniechecenia ludzi. Ja bym kontyuowal sprawe. W koncu na mszy musi byc. Zlodziejsto i bezczelnosc trzeba tepic.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>