Nasze dzieci nie mają nawet łóżeczek

Jest 20.40, piątkowy wieczór. 6 grudnia 2013 roku. Kawalkada trzech busów i kilku samochodów osobowych powoli wjeżdża do Łaniewa*. Dołączam się do niej już w samej wsi. Jedziemy powoli, jest ślisko, pada słaby śnieg, wieje. Wjeżdżamy na ulicę Równą*. Widzę, jak zatrzymuje się pierwszy bus, po nim staje cały nasz konwój. Jesteśmy na miejscu. Jest awaria prądu, w domach ciemno, choć na szczęście świecą się uliczne lampy. Wita nas gospodarz, wychodząc ze skromnego, bardzo skromnego budynku.

Pan Marek Kowalski* pokazuje, że można wjechać od samą posesję. Jakimś cudem trzy, załadowane darami Szlachetnej Paczki  busy, mieszczą się tuż pod podestem do wymagającego remontu domu. Ciągle jest bardzo ciemno. Mamy ze sobą latarki, zaś w środku, w kuchni i maluśkim przedpokoju gospodarze poustawiali świece. Rozpoczyna się wnoszenie paczek. Jest ich…. aż 59! Łóżko dla dzieci, ubranka, sprzęt AGD, telewizor, prezenty pod choinkę dla najmłodszych. Dwa maluśkie pokoiki i kuchnia błyskawicznie zapełniają się darami. Państwo Kowalscy są szczęśliwi, nie mogą uwierzyć, że dostali to wszystko co jest im najpotrzebniejsze do życia. A to życie ich nie rozpieszcza. Pan Marek ma tylko dorywczą pracę. Bierze wszystko, co się tylko da. Mało, ciągle mało. Bo jak z kilkuset złotych miesięcznie, mimo pomocy od gminy, opłacić rachunki za prąd, wykupić leki dla chorego synka, ubrać i wyżywić całą rodzinę? A z czego pokryć rachunki za wodę? Za wywóz szamba? O opale nie wspominając, bo pan Marek chodzi do pobliskiego lasu z wózkiem dwukółką i zbiera suche gałęzie, wiatrołomy, spady. Leśniczy pozwala mu też sprzątać po wyrębach czy gniazdowaniu, kiedy sporo jest grubych gałęzi i odrzuconych spróchniałych części ściętych drzew. Pożycza wtedy piłę, kupuje 2 litry benzyny i dwa, trzy dni spędza w lesie harując do upadłego.

Marek: Nie rozumiem, wie pan, nie rozumiem jak żyją inni we wsi. Są w podobnej do naszej sytuacji, co chwila chodzą po socjal, narzekają, dzieci są ubrane w powycierane ciuchy. Nie stać ich  dać maluchowi 20 złotych na wyjazd z klasą do Wrocławia do teatru, nie stać ich dać 5 złotych na klasowego Mikołaja. Wszem i wobec tłumaczą się biedą, brakiem pracy. Tak naprawdę chcąc, to można sobie gdzieś na dziko dorobić, szczególnie latem. Ale nie. Nie chce im się. A wie pan, co jest w tym wszystkim najbardziej wkur…ce? Ci rodzice palą papierosy, a i piwko czy wódeczka znajdują się w ich tygodniowym jadłospisie. To ja się pytam: z czego mają na same fajki miesięcznie ponad 600 złotych? O alkoholu nie mówię. Nie umiałbym spojrzeć Marioli w oczy, mówiąc jej, że nie zapłacę za prąd i paląc w tym czasie papierosa..

Mariola: opiekuję się trójką drobiazgu – najstarszy synek chory na cukrzycę, szczęściem pozostałe dwie córeczki zdrowe. Mieszkamy w starym, poniemieckim chyba jeszcze „domu”, jeśli tak można nazwać zaadoptowane z dawnego warsztatu dwa pokoiki, miniaturową łazienkę i kuchnię oraz mały przedpokój. Nie mamy nawet ogrzewania. Ot, tylko ten piecyk- – kuchnia, samoróbka, ustawiony w kącie przy wnęce gospodarczej. Gdyby nie Marek, jego siła i zaradność, to nie byłoby nas stać nawet na drewno do niego. Ale jesteśmy szczęśliwi.  Latem jest pięknie, słońce, zieleń, zdrowe powietrze. Przygotowujemy się jak umiemy do zimy. W tym roku nie daliśmy rady. Zgłosiliśmy się do Szlachetnej Paczki…

Powoli cichnie zamieszanie z podarkami. Jest ciasno, w żółtym świetle świec widać, że zajęliśmy większość wolnego miejsca. Zostaję sam z państwem Kowalskimi. Znów rozmawiamy. O wszystkim. O tym, jak ładnie tu latem. I jak ciężko zimą. Wchodzimy do pokoiku dzieci przyświecając sobie latarką – dwoje z nich śpi smacznie na jednym łóżeczku, synek na rozkładanej wersalce. Nie ma miejsca, by podejść do okna. Co będzie, jak dorosną?  A jutro…. Jutro kiedy maluchy się obudzą dostaną to wszystko, o co prosiły Świętego Mikołaja. Będzie sporo radości, pisków, uciechy jak nigdy dotąd. Bo to po raz pierwszy kiedy ktoś wysłuchał ich próśb… Po raz pierwszy.

Przed Markiem i Mariolą pracowita noc – rozpakowanie darów, złożenie łóżka, przygotowanie się do następnego dnia. Bo dla nich każdy dzień jest inny. Te nadchodzące staną się o wiele łatwiejsze, niż jeszcze rok temu. Wreszcie jest jedzenie – na długie tygodnie. Są ubranka. Ba, nawet telewizor, czajnik elektryczny i dziesiątki innych przedmiotów o które prosili i które teraz, niczym ze snu, czekają na to, by znaleźć w ich wyspie, w ich przystani swoje miejsce. Oni już je mają.

* Na prośbę rodziny zmieniłem ich dane osobowe i nazwę miejscowości.

 

Informacje o Jerzy Wilman

Wiem, że poprawnie powinno być "Informacje o Jerzym Wilmanie". Sorry - WordPress tak właśnie formatuje nagłówek, pobierając nieodmienione imię i nazwisko z metryczki. Nic więc nie poradzę. Urodziłem się daleko od Dolnego Śląska, niektórzy mówią, że nad morzem. Mam wykształcenie elektroniczne, dziennikarskie i PR-owe. Rozwiedziony i ponownie żonaty. Moją pasją są problemy społeczne i ludzkie. Lubię rozmawiać, pomóc i wychwycić z człowieka to, co go boli. Lubię też pisać - choć czasami, kiedy dostanę za swoją twórczość kopa, zastanawiam się na chwilkę - po co mi to? Moim mottem jest "Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą". Obecnie wszedłem w okres bardzo intensywnej walki. Przeciwnikiem jest życie.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Na bieżąco i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

58 odpowiedzi na „Nasze dzieci nie mają nawet łóżeczek

  1. ~Elzbieta Krajnik pisze:

    Panie Jerzy!
    Prosze Pana bardzo o przyslanie jakiegos adresu rodziny w potrzebie,mam na mysli rodziny wielodzietne.Osobiscie duzo nie moge pomoc,bo jestem emerytka,ale jez kilka razy organizowalam taka akcje pomocy i nigdy znajomi nie odmowili przynosili do mnie odziez dla dzieci,srodko czyszczace,,pomoce szkolne i.t.d.Pakowalismy i wysylalismy do Polski.Kazdeego roku bralismy adres z KONSULATU.Obecnie liczymy na Pana.
    Pozdrawiam serdecznie,zycze zdrowia i wytrwalosci w tej bardzo waznej pracy.NIECH NOWO NARODZONY JEZUS POBLOGOSLAWI PANA ZA RADOSC JAKA DAL PAN TYM DZIECIOM.Zszacunkiem-Babcia Ela kRAJNIK

    • Jerzy Wilman pisze:

      Babciu Elu – nie mogę Pani podać prawdziwych danych Państwa Kowalskich. Niestety, jako bloger i dziennikarz nie mam prawa prowadzić akcji na łamach swojego bloga pomocowej dla kogoś, kto nie jest ujęty w KRS jako fundacja. Zapewniam Panią, że rodzina dostała wielką pomoc, kilka dni układali paczki i cieszyli się z ich zawartości. Dzisiaj już mi to inaczej wygląda – napiszę jednak niebawem ciąg dalszy tego artykułu. Niestety, ma on także swoje drugie, nieznane mi ani Szlachetnej Paczce dno.

  2. Anonim pisze:

    Zewna historia nie przecze, ale jak mozna sprawdzic,ze pan nie jest oszustem. Ze pan pracuje dla Szlachetnej Paczki. Podaje Pan swojego prywatnego maila, dlaczego? Czy ta organizacja dla ktorej pan pracuje nie ma maila? To dziwne.

    • Jerzy Wilman pisze:

      Anonim, podaję prywatnego maila podpiętego pod bloga. Dlatego, że tam wyjaśniam ludziom, dlaczego nie mogę przekazać im danych państwa Kowalskich i pomóc im dalej – na to nie ma miejsca na forum. I jeszcze jedno – Szlachetna Paczka nie musi się reklamować w taki sposób. Ma o wiele potężniejsze niż ja, skromny blogger, narzędzia. A mój tekst – czy wygląda on na kryptoreklamę? Czy wychwalam w nim pod niebiosa instytucję Szlachetnej Paczki? Proszę na to spojrzeć z mniejszymi emocjami :-)

  3. ~Kasia pisze:

    Dzień dobry, w jakim wieku są dzieci, do których Pan pośpieszył z pomocą?Mam trochę zabawek, znalazłyby się ubranka…..

    • Jerzy Wilman pisze:

      Pani Kasiu, dzieci są w wieku 2, 3,5 i 5 lat. Obecnie otrzymały wspaniałą pomoc – prawie 60 paczek i nic im nie potrzeba. Poza tym niestety – nie jestem upoważniony do przekazywania ich danych… Dziękuję za zainteresowanie i dobre serduszko

    • ~Kasia pisze:

      Cieszę się, że otrzymali pomoc!Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej….

  4. ~Danka pisze:

    Takich ludzi jest tysiące sama wiem z własnego doświadczenia co to bieda i brak perspektyw na lepsze jutro .Sama po śmierci męża wychowuje 2 dzieci przy poborach1000 zł nie wiem czy zapłacić prąd gaz kupić jedzenie czy kupić dzieciom buty.

  5. ~ala pisze:

    Jak się jest biednym, to się dzieci nie produkuje. Nie wspominając o trzech!!!

  6. ~ania pisze:

    Ta historia naprawdę mnie wzruszyła:(siedzę i płaczę,ale w ubiegłym roku u mojego męża w pracy też organizowali świąteczną paczkę.Mąż w meilu przeczytał, która rodzina z pobliskiej miejscowości dostanie wsparcie.ku naszemu zdziwieniu,okazało się ,że doskonale znamy tą rodzinę.Ci ludzie na to nie zasłużyli,pijaństwo każdego dnia,dzieci zaniedbane,niedożywione,masakra.Pomoc z mopsu jak dostają gotówkę to piją i nie trzezwieją,stać ich wtedy na solarium i inne rarytasy.tylko dzieci mi szkoda szczególnie tych, które jeszcze do szkoły nie chodzą,bo tamte posiłki w szkole i na świetlicy z mopsu mają.Aw liście o pomoc w paczce był prawdziwy koncert życzeń prośba o spodnie z adidasa,buty naiki,portfel ze skóry itp..Dodam jeszcze ,że ojciec tych dzieci prace stracił za pijaństwo i nigdzie nie umie zagrzać miejsca, bo po co jak wszystko dostał a w świeta było za co pić.Faktycznie powinni sprawdzać bardziej te rodziny bo w polsce jest coraz gorzej,ale ta rodz.o której ja piszę to złodzieje i pijaki a długi mają w całym mieście mieszkanie socjalne maja naprawde super 1 zł. za metr i tego nie płacą.Moja siostra ma 4 dzieci i mąż sam pracuje i przekracza im 15 zł na osobę. Ostatnio stwierdziła pani z mopsu na wizycie ,że obiadem pachnie i dzieci zadbane i czyste>że niestety zarobek przekracza.siostra powiedziała, że lepiej się nachlać to wtedy by dostali:(

    • Jerzy Wilman pisze:

      Aniu, i taka patologia się niestety zdarza. Na całe szczęście Szlachetna Paczka weryfikuje ubiegających się o pomoc – jest i wizyta, i wywiad środowiskowy. Dziękuję Ci za post

  7. ~WartyNurt pisze:

    Nasi dziennikarze pokazują ze współczuciem biedę na Ukrainie, w Rosji z podtekstem „zobaczcie jaka tutaj bieda”. Biednych miejsc w Polsce jest bardzo dużo.One są niewidoczne nawet z Pałacu Kultury w Warszawie.Wystarczy jednak pojechać do wsi oddalonych o parę kilometrów od miast powiatowych, a ujrzy się ogrom biedy.Kogo ona interesuje? Tej wsi też by nie pokazano gdyby nie paczki.Obdarowywanie stało się głównym opisem i zainteresowaniem,a nie bieda.

  8. ~wiesiek - serek pisze:

    dziękujemy solidarności i jej przywódcy Lechowi i jemu podobnych za całokształt ,za biedę za głód ,za brak perspektyw,za 2 miliony na obczyżnie ,za głodowe emerytury i renty ,za brak pracy, za brak nadziei.

    • ~Polak na obczyźnie pisze:

      No ja nie wiem, czy to bezpośrednia wina solidarności i Lecha, wcześniej był komunizm, teraz niestety nic poza nazwą się nie zmieniło. Jest jeszcze gorzej, ktoś – nie będę pisał kto – pragnie upadku naszego kraju, zaczynając od upadku gospodarki, poprzez upadek edukacji i „wygnanie” młodych, specjalistów, itd. za granice. I dziwić się, że nikt na ulice nie wychodzi. Kto ma wyjść? Emeryci? Starsi ludzie? Młodzi – ci, którzy zostali – wyjdą protestować tylko i wyłącznie, kiedy zabierze im się internet. Taka smutna prawda. I to chyba boli najbardziej…

  9. ~Magda pisze:

    plakalam czytajac to. jest tyle rodzin ktore potrzebuja pomocy jak ta wlasnie. ja nie mieszkam w Polsce od kilku lat wlasnie dlatego ze sie po prostu nie da. zycie jest bardzo ciezkie ,w moim miescie o prace jest rowniez bardzo trudno.mam corke 4.5 roku i drugie w drodze.wydatkow co nie miara,chocby na ubrania,bo corka wyrasta w mgnieniu oka. dobre jest to ze po tylu latach zagaranica panstwo pomaga osobom ktore maja dzieci,nikt nie zostaje bez pieniedzy. mam nadzieje ze znajda sie ludzie ktorzy pomoga tym w artykule,bo dobro zawsze powraca!!!

  10. ~derka pisze:

    Ja w tym roku pomagałam podobnej rodzinie, choć tam nie było aż tak małych dzieci, ale bieda aż piszczy. Bez prądu, łazienki itp. Chcą pracować, ale pracy nie ma. Serce się kraje jak ci ludzie żyją, ale są kochającą się rodziną , wspierają się – podobnie jak tu. Reakcja na zawiezioną paczkę – bezcenna. Człowiek zmienia podejście do własnego życia. Super, że powstała taka inicjatywa, która pozwala pomagać ludziom w idealny sposób – konkretne rzeczy dla konkretnej rodziny, wszystko transparentne. Warto pomagać. Ot, choć taką kroplę w morzu …

  11. ~misiaczek pisze:

    Ale jaka bieda! Jaka biedna rodzina! Nie ma biedy ,oni sa sami sobie winni. oni mają postawę roszczeniową! O ni roszczą sobie prawo do pracy w byłym pobliskim PGR lub innym byłym zakladzie pracy. oni sa nie zaradni nie biorą spraw w swoje ręce! A dostali wolność i paszporty. Już nie ma strasznej komuny co ich gnebiła w PGR,dawała deputat mleka,wegla,mięsa i dowoziła dzieci do szkoły. Koniec z tyranią ,więc zyja jak wolni ludzie bez systemu i bez nakazów. Nie przeszkadzajmy im w dumnym powrocie do tradycji II RP.

  12. ~iwarosa pisze:

    Pomyslalam o tym aby kupic im wegiel na zime. Niech Pani poda mi na mojego maila adres tych Panstwa.To się przyda na pewno.

  13. ~fredek pisze:

    no cóż biedny bo głupi a głupi bo biedny, żona (albo konkubina) niepracująca. Jak nie mam na prąd albo wodę to oszczędzam. Jeszcze w tej biedzie się rozmnażają. Teraz po tych darach są szczęśliwsi i jeszcze bardziej skłonni ponownie się rozmnożyć.

    • Jerzy Wilman pisze:

      Cóż, znam i takie podejście do sprawy biedy. Nie wszystkim w życiu się farci. To nie tylko kwestia przebojowości lub niezaradności życiowej. A pan Marek? Chyba od stycznia dostanie normalną pracę, taką na umowę i opiekę lekarską. Nie boi się żadnej pracy. Tylko spróbuj dostać ją w rejonie, w którym ponad 20% ludzi marzy o jakimkolwiek zatrudnieniu…

    • ~ pisze:

      Co z Ciebie za człowiek,oby los dał Ci porządnego kopniaka w zadek.

  14. ~mik pisze:

    najwazniejszy prezent telewizor….

    • Jerzy Wilman pisze:

      Nie najważniejszy. Źle to zrozumiałeś. Telewizor jest oknem na świat. Nie tylko dla małżeństwa, ale i dla ich dzieci. Oni żyli bez tego okna, bo pieniądze szły na rzeczy ważniejsze – na przeżycie…

      • ~Capric pisze:

        Panie Jerzy chodzi o to że tv, to okno na świat, za darmo nie pracuje – prąd kosztuje, podobnie czajnik elektryczny. Sama mam pracę, ale nie mam tv ani czajnika, bo wiem że są to pożeracze prądu. Rozumiem paczkę z żywnością, ubraniami, meblami, opałem, kosmetykami czy zabawkami. To się chwali, ale jak opisuje Pan takie rodziny to radzę wymieniać takie dary, a lepiej przemilczeć prezent w postaci tv, komputera, bo głodnych dzieci to on nie nakarmi. Dostali ok, ale cały świat nie musi o tym wiedzieć bo wiadomo że nowinki techniczne w Szlachetnej Paczce kolą w oczy…

        • Jerzy Wilman pisze:

          Cóż, to na pewno racja. Telewizor to 100 Wat na godzinę, czyli biorąc nawet 5 h oglądania dziennie daje to 15 kWh/miesiąc. Przy cenie około 60 groszy za kWh – 9 zł… I niedużo, i dużo. Podzielam Twoje zdanie, że może to koleć w oczy. Ale też i rozumiem ludzi, nie tylko Państwa Kowalskich, dla których jest to jedyna najtańsza rozrywka, na którą ich jeszcze stać… Pozdrawiam jerzy

  15. Takich miejsc, jak choćby ta z fotografii powyżej, jest bardzo wiele między innymi na obrzeżach samego Krakowa. Jeszcze niedawno byłem doręczycielem InPost-u, a moim rejonem były między innymi rozległe peryferia Nowej Huty. Widziałem niejedno: przepych przeplatający się z biedą. W wielu miejscach bieda ta aż piszczy. W wielu z nich czas jakby zatrzymał się w miejscu i doskonale mógłby posłużyć, jako scenografia do filmu o drugiej wojnie światowej. Niektóre z nich znajdują się całkiem blisko kombinatu, na przykład w okolicach ulicy Wańkowicza. Inne można zobaczyć na przykład w Luborzycy, a także na ulicy Zakole, Kantorowickiej czy Morcinka. A to pewnie tylko mikroskopijna skala tego, co można spotkać nie tylko na peryferiach Krakowa, ale na terenie całej Polski.

  16. ~MIRA=30 pisze:

    powinna sie zainteresowac Kaska Dowbor i cos dla nich zrobic.Wybudowac im nowy dom i dac sprzet.Oni na tym programie i tak duzo zarabiaja wiec moga cos bezinteresownie zrobic.

  17. ~donek pisze:

    zielona wyspa

  18. ~Akwa pisze:

    Tylko czekać aż inspektor podatkowy to przeczyta…

  19. ~pawel pisze:

    Dlaczego ludzie robia dzieci jak nie maja pracy i sa biedni …..nie stac cie na samochod ,nie kupujesz go tak samo z dzieckiem ,nie stac cie ….to ich nie plodzisz….

  20. ~Risck pisze:

    to jest ta …Polska miodem i mlekiem płynąca …jak tylko wejdziecie do UE?

  21. ~piotr pisze:

    Malo jest takich rodzin jak ta. Nikt nie pije i nie pali, a pieniedzy i tak nie bo nie ma pracy. Ja zawsze zatrudniam jak ktos do mnie przyjdzie. Od 5 lat mieszkam i prowadze farme w nowej lokalizacji i od 5 lat tylko 3 osoby u mnie pracowaly, a biednych flaszkujacych nie brakuje. Ta rodzina nie pije i im nalezy sie pomoc. Pomagac trzeba potrafić.

  22. ~gosias pisze:

    Ja mam bardzo duzo rzeczy po dziecku prawie nowych,zabawek i innych.

  23. ~gosias pisze:

    Dzien dobry. Czy jest mozliwosc jeszcze pomocy dla tej rodziny? Moze nr konta albo tel.

  24. ~Ania pisze:

    A czy można przekazać tej rodzinie bezpośrednio ciuszki dla dzieci i zabawki? Mam bardzo dużo rzeczy do oddania w bardzo dobrym stanie. Jeśli ja nie mogę dostać ich adresu to może ta rodzina się sama ze mną skontaktuje?

  25. ~dogoni pisze:

    A co na to nasze władze z wiejskiej.

  26. ~Basia pisze:

    Bardzo wzruszająca opowieść, jestem w Paczce już kilka lat a takie historie napędzają pozytywnie do dalszego działania.,Proszę uważać przy zmienianiu imion, łatwo się zapomnieć i nie zmienić wszystkiego :)

  27. ~venioo pisze:

    Marek, Mariola, ale kim jest zaradny Andrzej – budowniczy pieca?

  28. ~mill pisze:

    Powinni przenieść do innego miasteczka gdzie jest duży dom do zamieszkania a stary rozebrać i po sprawie.

  29. ~Marena pisze:

    To ciągle kropla w morzu potrzeb… Ale wspaniale, że ktoś pomaga. Czasem tylko obawiam się, żeby skarbówka nie zainteresowała się tymi darowiznami – to byłoby okrutne. Z darowaniem sprzętu agd też trzeba uważać, bo to wszystko powiększy rachunki za prąd. Niektórym potrzebna zwykła pomoc sąsiedzka, ot – dodatkowa para rąk przy cięciu drzewa na opał na przykład. Ale pomagać trzeba, jak kto umie. W tym kraju nie wiadomo czy jutro my sami nie będziemy w potrzebie…

  30. ~tadeusz m pisze:

    Przejęła mnie historia tej biednej rodziny, nie jestem naiwny, tak naprawdę nigdy nie wiadomo o kim piszą dziennikarze i czy to jest prawdziwa rodzina czy zmyślona, faktem jest ze w dzisiejszej Polsce takich rodzin jest setki tyś i pytam się jak im pomoc, mozna niewielki procent tych rodzin wspomagać drogą jak opisuje artykuł, ale to nie jest pomysł na kompleksowe rozwiązanie biedy w Polsce, z drugiej strony gdzie się podziała Solidarność ludzka sąsiedztwo wzajemna pomoc jeden drugiemu ,czyżby znow trzeba bylo hororu wojny aby ludzie zaczęli się szanować i dbać jeden o drugiego , ? Byłem jednym z milionów Polaków , który przewidział jak bedzie wyglądała postkomunistyczna Polska , od 25 lat mieszkam na południu usa gdzie ludzie są ogólnie zamożni ,i nigdy nie zapomnieli takich cnow jak bezinteresowna pomoc uczciwość,gdzie biedni i bogaci razem świętują Boże narodzenie i inne święta nikt nie wynosi się ze swoim bogactwem a naturalna potrzeba jest dzielenie się z biednymi których nigdzie na świecie nie brakuje , jak to wygląda w świecie nowo bogackich w Polsce kazdy wie pazerność nie majaca granic oczywiście zdarzają sie wyjątki
    Ja za tym przykladem mam swoich przyjaciół w Polsce z okresu młodzieńczego i w miarę możliwości staram się jak moge pomoc tym którzy tej pomocy potrzebują i na nią zasłużyli tz nie na wodke i takie tam ……z poważaniem……. emigrant usa

    • Jerzy Wilman pisze:

      Tadeuszu, część historii opisywanych przez dziennikarzy na pewno jest dobarwiana. Opisana przeze mnie jest prawdziwa. Byłem tam, rozmawiałem z tymi ludźmi. Potrzebują pomocy jak mało kto. Dodam, ale o tym napiszę później, że jest światełko w tunelu na pracę dla pana Marka. Taką normalną pracę na etacie – z ubezpieczeniem i regularnymi zarobkami…

      • ~aneta pisze:

        proszę na mojego prywatnego maila o adres tych ludzi, chciałabym pomóc, bardzo proszę, może są jeszcze inne rodziny w tej wsi którym można pomóc,

        pozdrawiam
        aneta

  31. ~ryh pisze:

    no cóż – tuseki jeździ tylko głównymi drogami

  32. ~kate pisze:

    Pieknie….naprawde gratuluje i wiem ile te paczki dla was znaczą wiem bo sama mam trójkę dzieci…dobrze ze macie co palic w piecu…to najważniejsze aby w świeta było ciepło…i zycze wam spełnienia wszystkich marzen nawet tych ukrytych pozdrawiam….

  33. ~ pisze:

    Tak i to są wielcy ludzie…. czy jest możliwość otrzymania kontaktu adresowego, aby móc pomóc w jakiś sposób bezpośredni finansowo

  34. ~gosia pisze:

    cudnie…zawsze miałam obawy do takich zgłoszeń..tyle sie mówi o naciąganiu na biedę…nastepnym razem sie dołączę

    • ~Julka pisze:

      Od roku nie mam pracy, ale Oni mają gorzej, nie tylko Oni… jak tylko będę mogła to się dołączę. Tak jak kiedyś do różnych akcji tego typu. :)

  35. ~hanys pisze:

    No to teraz wpadną odebrać im dzieci…..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>