Jak okraść starszą panią?

Pani Dominika z Wrocławia ma już swoje lata. Ile – nie chce mówić, bo przecież kobiet o wiek się nie pyta. Odpowiada tylko: Mam tyle, na ile się czuję. Więc jestem młoda. Faktem jest, że czasy młodości, tej fizycznej, dawno już się dla kobiety skończyły. Ona sama mówi, że przełomowym momentem było odejście na emeryturę. Po prawie 40 latach pracy, cały czas w jednym miejscu w Urzędzie Miejskim, nagle znalazła się sama w domowej pustce. Bo życie pędziło dla niej tak szybko, że nie znalazła miejsca ani na dzieci, ani na męża. Jedynie od czasu do czasu spotykała się ze swoją młodszą siostrą i szybko uciekała do domu zastanawiając się, jak ona wytrzymuje ten domowy kierat, wiecznie marudzącego męża i nad miarę żywe dzieci.

Pani Dominika mieszkała w kawalerce w samym centrum Wrocławia. Nowoczesnej, dużej, choć staroświecko wyposażonej kawalerce. W emeryckie życia weszła ze stosunkowo dobrze wypychanym portfelem. Dosłownie, bowiem od kiedy sięga pamięcią, nie lubiła ani banków, ani tego całego stania w kolejkach, by podjąć swoje pieniądze, bądź je wpłacić. Było to o tyle dziwne, że przecież codziennie w pracy, miała do czynienia z obrotem pieniężnym, który wpierw prowadziła ręcznie, a później już za pośrednictwem komputera i bankowości elektronicznej. Ale mimo to powiedziała sobie – nie. Ponieważ pracowała zawodowo w kasie Urzędu Miejskiego w jednym z wydziałów Obsługi Ludności, korzystała z tego i swoje pieniądze umieszczała w metalowym pudełku wepchniętym w róg stalowego sejfu. Kierownik wiedział o jej tajemnicy, a ponieważ nigdy nie zdarzyło się żadne manko, cichcem zezwalał na w sumie niedopuszczalne praktyki swej podwładnej. Ta zaś cieszyła się z rosnących oszczędności. Nie wydawała wiele, ubrania miała choć czyste, to jednak znoszone dość mocno i rzadko kiedy wydawała pieniądze na coś poza niezbędnym jedzeniem i ulubionymi książkami. Mieszkanie kupiła już dość dawno za okazyjną gotówkę od jakiegoś młodzieńca, wyjeżdżającego za granicę. Co więcej było trzeba?

Dzień, kiedy na pożegnalnej kawie i ciastku pani Dominika, przechodząc na emeryturę, żegnała się ze swoimi współpracownikami był smutny – wręcz ponury. Tygodnie jakie po nim nastąpiły wyglądały jak jesienna, szara i mokra pogoda za oknem. Swoją metalową skrzynkę zabrała do domu dwa dni wcześniej, w sporej teczce. Ukryte w niej ponad 100 000 złotych nie dawało jednak kobiecie spokoju. Bała się wychodzić nawet na róg do warzywniaka, nie mówiąc o eskapadach do pobliskiej Galerii Dominikańskiej czy do siostry. W końcu ta ostatnia pojawiła się zaniepokojona u niej z wizytą. Obie kobiety długo rozmawiały ze sobą – i choć Dominika nie mówiła jakie posiada oszczędności, obie kobiety ustaliły wspólnie, że założą konto w jednym z tradycyjnych banków, wpłacą na nie oszczędności i skończy się koszmar pilnowania gotówki. Tak też zrobiły. Kiedy zwitki banknotów zniknęły z domu, pani Dominika odetchnęła z ulgą. Owszem, miała nadal na podorędziu kilka tysięcy, a w portfelu nową, lśniącą kartę debetową. Wiedziała jak się nią posługiwać, ale korzystała cały czas ze zgromadzonych w domu banknotów. Po kilkunastu tygodniach skończyły się – była akurat piękna zima i starszej pani nieuchronnie szykowała się wycieczka do bankomatu.

Najbliższy był właśnie w Galerii. Stała do niego trzyosobowa kolejka – dwójka młodych ludzi i jedna, tak jak ona, kobieta w emerytalnym wieku. Za chwilę do kolejki dołączył wysoki brodaty chłopak, taki chudy drągal, wiercący się okropnie i co chwila kogoś w tłumie kupujących wypatrujący. Pod pachą  w fałdach rozłożystego płaszcza ściskał torbę, w jakiej często nosi się komputery. W końcu po kilku krótkich minutach pani Dominika stanęła przed maszyną. Wyciągnęła kartę, włożyła ją do podajnika. Urządzenie po kilku chwilach poprosiło ją o PIN, a potem o kwotę wypłaty. Tą miała ustawioną w systemie na 3 tysiące złotych – i tyle wybrała z klawiatury. Jednak bankomat zakomunikował, że jednorazowo może wydać tylko 2000 zł. Tak więc kobieta musiała powtarzać operację na brakujący tysiąc. W końcu szczęśliwa, że na kilka tygodni ma spokój (czynsz za mieszkanie i media płacił już bank, przysyłając jej co miesiąc wyciągi) odeszła, żegnana spojrzeniami zniecierpliwionej jej manewrami kolejki. Przy bankomacie, nieomalże opierając się o nią na chwilkę, stanął wysoki chuderlak. Kobieta nie zwróciła uwagi na to, że „komputerowa” torba mężczyzny jakiś czas stykała się z jej torebką. I nie widziała, jak wyjmuje on cieniutką nakładkę wsuniętą w szczelinę urządzenia.

Powoli robiło się coraz cieplej. Luty skończył się właśnie, podobnie jak żywa gotówka. Pani Dominika wybierała się na swoją drugą wyprawę do bankomatu, gdy zadzwonił listonosz. Prócz poleconego z ZUS-u dostała też wyciąg z banku. Otworzyła obie koperty i zmartwiała. Stan jej konta powinien być wyższy jak 100 000 złotych, bo przecież wchodziła nań także emerytura! Było dokładnie o 50 000 zł mniej! Kobieta usiadła z wrażenia usiłując zrozumieć, co widzi na swoim wyciągu. Na którym widniało 25 wypłat z najróżniejszych bankomatów z całej Polski. Po 2 tysiące aż 20 razy i tyle samo po pięćset. Z trudem podeszła do telefonu i wykręciła 997.

To sytuacja, która może zdarzyć się każdemu z nas. Nowoczesna technika mająca nam ułatwić życie po prostu je czasami rujnuje. Pani Dominika padła ofiarą typowego w sumie oszustwa polegającego na zeskanowaniu przez złodzieja jej karty typu Pay Pass – płatności zbliżeniowej dwukrotnie – raz w szczelinie bankomatu i drugi poprzez kontakt z „torbą”. W małym płatniczym prostokącie, prócz klasycznego mikroczipa i paska magnetycznego zainstalowany jest też moduł RFID, mikronadajnik i odbiornik radiowy, uruchamiany za pomocą zdalnego czytnika, zasilającego go swoją energią poprzez pole elektromagnetyczne. Kiedy oba urządzenia zbliżą się do siebie na określoną odległość (wystarczy kilka, kilkanaście centymetrów) następuje sczytanie parametrów karty. Przestępca, dysponujący odpowiednim zestawem jest w stanie w kilka sekund przenieść na swój komputer dane z karty i skopiować je do czystej. Potem wystarczy tylko „odpalić” podejrzany wcześniej przez ramię PIN i już można sobie szaleć na cudze konto. A starsza pani PIN wpisywała, nie starając się nawet trochę osłonić ręką klawiaturę.

Skutecznym sposobem na uniknięcie tego typu oszustwa jeśli chodzi o zabezpieczenie RFID jest przechowywanie karty w metalowym etui (nawet w zwykłym sreberku) i zawsze uniemożliwianie podglądnięcia ruchu ręki na klawiaturze bankomatu. Jeśli ktoś ma w portfelu kilka kart, skaner oszusta często „głupieje” i mając do wyboru na przykład 3 źródła, może nie zdążyć pobrać informacji. Lekarstwa na umieszczony w szczelinie piracki czytnik, prócz uwagi, na razie nie ma. Cóż, obchodźmy się mądrze ze swoimi pieniędzmi i cieszmy się nimi jak najdłużej. Bądźmy mądrzy przed szkodą. A pani Dominika? Sądzi się z bankiem i najprawdopodobniej wygra, gdyż była na tyle przezorna, że ubezpieczyła swą kartę, do tego zapisy z kamery potwierdziły ruch „nerwowego” świadczący, że coś majstrował przy szczelinie zaraz po pani Dominice, ale także i godzinę wcześniej. Choć bank upiera się, że udostępniła dane do odczytu, mecenas zapewnia starszą panią, że są na dobrej drodze do sukcesu.

Autor Jerzy Wilman pisuje także dla portalu www.grupadesantowa.pl

Informacje o Jerzy Wilman

Wiem, że poprawnie powinno być "Informacje o Jerzym Wilmanie". Sorry - WordPress tak właśnie formatuje nagłówek, pobierając nieodmienione imię i nazwisko z metryczki. Nic więc nie poradzę. Urodziłem się daleko od Dolnego Śląska, niektórzy mówią, że nad morzem. Mam wykształcenie elektroniczne, dziennikarskie i PR-owe. Rozwiedziony i ponownie żonaty. Moją pasją są problemy społeczne i ludzkie. Lubię rozmawiać, pomóc i wychwycić z człowieka to, co go boli. Lubię też pisać - choć czasami, kiedy dostanę za swoją twórczość kopa, zastanawiam się na chwilkę - po co mi to? Moim mottem jest "Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą". Obecnie wszedłem w okres bardzo intensywnej walki. Przeciwnikiem jest życie.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Jerzy Wilman przedstawia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

74 odpowiedzi na „Jak okraść starszą panią?

  1. ~szafa pisze:

    do poprzednika,

    w życiu to torzeba mieć czas na pasję i wielke szczęście, aby go posiadać, dla większości zjadaczy chleba, życie to kierat, w którym weekend to tylko czas na regenerację…

  2. ~ja pisze:

    w życiu każdego człowieka powinno istnieć coś, co niektórzy chyba słyszeli ? PASJA, nadająca życiu sens…

  3. ~Beata pisze:

    Wszystko ok, historyjka z morałem. Jako ex bankowiec podważam jednak fakt, że kobieta zdeponowała taką kwotę na ROR czyli zwykłym praktycznie nieoprocentowsnym rachunku i żaden doradca nie zainteresował klientkę lokatą??? Autor nie zna podstawowych reguł pracy w banku.

    • ~szwejk pisze:

      Jestem emerytem i zawsze puszczam mimo uszu gadaninę doradców na temat lokat. Wybieram to, co wydaje mi się najprostsze i najpewniejsze. A co dopiero kobieta, która nigdy przedtem nie trzymała pieniędzy w banku! Pani Beato, nie zna się Pani na starszych ludziach.

  4. ~Patia pisze:

    Temat dzieci to niestety dyskusyjna sprawa. Całe życie poświęcałam się córce i matce.
    Właśnie otrzymałam od obydwóch piękny i nadobny rewanż. Nie mogę spać po nocach – tak mnie ten rewanż zdołował. Wierzę, że po czasie wyjdę z tego doła. Czas jest najlepszym lekarstwem. Dlatego komunikuję do wszystkich NIE WARTO POśWIĘCAĆ SIĘ RODZINIE ZA BARDZO. Tylko do podstawowych zobowiązań.

  5. ~antyu pisze:

    ” i mając do wyboru na przykład 3 źródła, może nie zdążyć pobrać informacji. ” dobre…. w przemysle musi pobierac w jednym cyklu setki bitów informacji z tagow RFID.

  6. Anonim pisze:

    A JA MAM TROJE DZIECI I PRZEZ NICH MAM SAME PROBLEMY CÓRECZKA ZNISZCZYŁA MI FIRME JEDEN SYNEK DILUJE A NAJMŁODSZY NIE CHODZI DO SZKOŁY BO MU SIE NIE CHCE MA 16 LAT ZRUJNOWAŁY MNIE DZIECI KTÓRE SAMA WYCHOWAŁAM I TROSZCZYŁAM SIE O NIE A NA STAROŚĆ CZEKA MNIE PRZYTUŁEK DZIECI TO EGOIŚCI TERAZ MYŚLE JAK BY IM UCIEC ŻEBY NIGDY MNIE NIE ZNALEŻLI.

  7. ~bgtre pisze:

    po co komu banki? banki to legalne firmy, które nic nie produkują, tylko grabią wszystkich klientów.

  8. ~m@ pisze:

    I jeszcze jedno – korzystajac z funkcji platnosci zblizeniowej w sklepie nie traci sie nad nia – w przeciwienstwie do transakcji stykowej – fizycznej kontroli, a zatem nieuczciwy sprzedawca nie ma mozliwosci jej zeskimowania lub spisania danych pozwalajacych na dokonanie platnosci bez obecnosci karty (np. przez internet). Prosze w zwiazku z tym autora, aby zastanowil sie, czy dobrze czuje sie z tym, iz potencjalnie czytelnik przestraszy sie, zacznie placic stykowo, po czym padnie ofiara skimmingu.

    • Jerzy Wilman pisze:

      Zbliżeniowo nie da się pobrać gotówki z bankomatu. Starsza pani miała pecha – nie dość że podejrzano jej PIN, to do tego w szczelinie bankomatu był przyrząd do skimmingu. I to jest ta bieda.

  9. ~m@ pisze:

    Koszmarne bzdury i straszenie ludzi. NIE DA SIE skopiowac wydawanych w Polsce kart zblizeniowychw zakresie wlasnie funkcji zblizeniowej. Dodatkowo, zgodnie z ustawa o uslugach platniczych, za nieautoryzowane operacje wykonane karta klient odpowiada jedynie do kwoty 150 EUR (planowane jest obnizenie tej kwoty, byc moze nawet do 0), zas praktyka bankow wskazuje, ze nie sadza sie z klientami w tym zakresie.

    • Jerzy Wilman pisze:

      Cóż, pewnie nie zauważyłeś faktu użycia czytnika skimerowego w szczelinie karty. A to już umożliwia o wiele więcej niż zbliżeniówka…

      • ~m@ pisze:

        Oczywiscie zauwazylem – ale po co zatem poruszony w artykule zostal watek kart zblizeniowych?

        • Jerzy Wilman pisze:

          Po to, że skopiowanie samego RFID i poznanie PIN-u daje Ci możliwość robienia zakupów nie tylko do wysokości 50 zł. Po przekroczeniu tej kwoty system prosi cię o podanie PIN-u, i nie jest wymagane przeciągnięcie karty przez czytnik. Ponieważ można na zbliżeniówkę wykonywać właściwie nieskończoną ilość transakcji, zależy to od ruchliwości złodzieja kupującego na przykład w monopolowych flaszkę dobrej whisky za 49,99 lub w supermarkecie w identyczny sposób za każdym razem idąc do innej kasy, nawet tą metodą można stracić spore pieniądze…

  10. ~Rh- pisze:

    I tak o to prawie wszyscy użalając się nad wyimaginowaną starszą panią nie zauważyli sprawy kluczowej. Wszyscy prędzej czy później osiągniemy wiek, gdy nie będziemy nadążać za technologią i światem w ogóle. Pytanie czy lepiej zaopiekuje się nami panstwo, czy nasze dzieci. Od odpowiedzi na to pytanie zależy czy uwierzymy w obiecanki rządzących, ZUSów, NFZtów czy może we własne siły do odpowiedniego wychowania dzieci.
    Jak mówi przysłowie „jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz”.

  11. ~jajjku pisze:

    Łojej by się rzekło gdyby nie zbyt dużo baboli w tym opowiadaniu, i kwoty, i konta, i skopiowanie karty Pay Pass. Historyjka łzawa i naciągana – ale autor ma + za temat tylko jakby więcej sie przykładał do sprawdzania prawdziwości pewnych faktów

  12. ~asia pisze:

    Dziwne że wpłaciła tyle kasy na konto bieżące a nie na lokatę.

  13. ~P pisze:

    Opcja płatności zbliżeniowych jest na karcie do wyłączenia. Wcale nie musi być aktywna. Po drugie warto sobie uruchomić serwis sms za pomocą którego dostaniemy informacje o transakcji wyższej niż ustawiona przez nas wartość.

  14. ~wojciech pisze:

    Bank powinien pokryc koszty. To zwykla kradzierz. Kazdy bank ma ubezpieczenie.

  15. ~nie lubiem kraść pisze:

    Ja tam mam merola za 350 baniek, hate pod warszawom i laski lecom na mnie jak muchy, wożem je swoim merolem, a one siem cieszom i aż piszczom

  16. ~kasia pisze:

    a ja pracowałam po 18 godzin przez kilka lat, ale przed trzydziestką wykonałam moją córkę, która teraz ma 10 lat i jest w wielu sprawach dużo mądrzejsza ode mnie i sprytniejsza, a kiedy wypłacamy kasę, pilnuje mnie, żeby nas ktoś nie okradł – polecam produkować z życiu choć jedno dziecko, nie spać w nocy, prać, sprzątać, gotować, lekcje odrabiać, chodzić na urodziny, na jasełka i inne pierdoły, ale potem jest na kim się oprzeć no i komu oddać swe pieniądze :)

  17. ~artur pisze:

    Bez sensu trzymac taka gotowke na rachunku biezacym. Jak mamy zbedny kapital to zakladajmy lokaty, akcje, fundusze, obligacje cokolwiek. W razie jakiegos wlamania oszust prawdopodobnie sobie nie poradzi z pozamykaniem tych wszystkich instrumentow finansowych i wyplaceniem gotowki, poza tym to trwa i daje nam szanse ze zauwazymy ze cos jest nie tak. To samo z wielka linia kredytowa na rachunku podpietym pod „codzienna” karte. W razie wpadki mozemy nie dosc ze stracic swoe pieniadze to jeszcze zadluzyc sie na kilkadziesiat tysiecy w banku. Ja staram sie nie trzymac na rachunku wiecej niz 10 tysiecy zlotych z linii kredytowej tez zrezygnowalem.

  18. ~marianna pisze:

    Podziwiam starsze osoby. W wiekszosci przypadkow doswiadczenie i opanowanie powoduja, ze rozsiewaja wokol siebie spokoj. Spokoj, ktorego nam, mlodszym, niestety ciagle brakuje. A swoja droga to nie wiedzialam, ze mozna ubezpieczyc karte. Przezorna kobieta…

  19. ~werty pisze:

    mnie nie okradną bo i tak zawsze mam zero na koncie

  20. ~Louis pisze:

    zdjęcie na onecie pokazuje niezłą laskę, chyba praca kasjerki w urzędzie miejskim konserwuje, laska na zdjęciu wygląda na 25tkę, nic dziwnego że się nad nią koleś nachylał przy bankomacie. Seks+pełna kasa i już jest pierwsza klasa.

  21. ~Long-Gans pisze:

    Ble, ble… Trzymała 100 tys zł na rachunku bieżącym? Inaczej wypłąty nie byłyby możliwe. I zna się na finansach?

  22. ~greg0.75 pisze:

    50 tys w „kilka tygodni”? To, sorki, jaki miesięczny limit wypłat miała Pani ustawiony na koncie? „Zeskanowane (przechwycone) dane” to numer i data ważności karty – nie wystarczą do wykonania kopii karty do zastosowań innych niż zbliżeniowe. A zbliżeniowo porcjami po 2000 płacić się nie da.
    Czyli: fabuła wciągająca, ale na niskim poziomie wiarygodności…

  23. ~Jola pisze:

    Tak samo uważam , czyli to są osoby które nie znają miłości,sztuki kompromisu i nie chcą dać nic z siebie drugiej osobie ot tacy egoiści a te wszystkie ” panny z wyboru ” mówiące ,że im jest tak dobrze to jeszcze gorzej ,bo nawet nie potrafią się do tego przyznać ,że jest im źle .

  24. ~kruszon pisze:

    niezle

  25. ~nikto pisze:

    Jest tutaj trochę nieścisłości. Dane na kartach typu PayPass są dwojakie. Standardowe na chipach walidowane kodem PIN, oraz dane do operacji PayPass walidowane przez identyfikator sprzedawcy. To znaczy, dane ściągnięte przez bramkę RFID, mogą posłużyć tylko do płacenie PayPass i do tego nie potrzeba pinu. Jeśli zrobił scan danych zapisanych na chipie (nie wiem jakim sposobem bez fizycznego dostepu do karty!) to wtedy można z karty normalnie korzystać. Z tym wiąże się kolejna nieścisłość – kwoty podanych transakcji. Jednorazowa transakcja na PayPass jest ograniczona do kilkudziesięciu złotych, a więc liczba transakcji powinna być znacznie większa, jeśli suma by opiewała na 50tys.
    Poza tym, bank jest mierny, nie orientując się, że na danym koncie nagle w drastyczny sposób wzrasta liczba operacji i to w całej Polsce. Po trzeciej powinni skontaktować się z właścicielem konta i zweryfikować te operacje. Dodatkowo jeśli w ciągu np. 2-3 godzin wykonano operację w bankomacie we Wrocławiu a potem w Suwałkach i nagle w Lublinie :) Banki posiadają algorytmy do śledzenia takich zdarzeń.
    Też nie jestem sympatykiem technologii PayPass, jak tylko o niej zaczęto mówić od razu podejrzewałem, że będzie niezła jazda z oszustwami i kradzieżami w szczególności kiedy terminale pracują w sklepach offline i nie ma weryfikacji np. sms na telefon pod koniec dnia. Przykre jest też to, że w bankach wciska się na siłę karty z PayPass tylko po to aby pracownicy wyrobili jakiś debilny plan co by prezes mógł zadowolić swoje ego i powiedzieć „dało się sprzedać? dało!”. Zasadniczo nowe technologie typu PayPass powinny być domyślnie wyłączane u klienta i na wyraźne życzenie samego klienta aktywowane. Znacznie lepsza w tym była by technologia NFC w telefonach, którą można w dowolnym momencie włączyć lub wyłączyć … chociaż pewnie i tu pojawiłyby się w smartfonach wirusy, które by to ładnie maskowały :)

    • Jerzy Wilman pisze:

      Trudno jest mi mówić o szczegółach skopiowania karty – ale dziękuję za merytoryczne odniesienie się do artykułu. Skopiować można wszystko – także pasek magnetyczny. Trzeba się tylko postarać. Faktem jest, że kobietę wyczyszczono równo…

      • ~Maciek pisze:

        Nie, Panie Jerzy. Nie wszystko da sie skopiowac. A niescislosci w opowiadaniu jest zbyt duzo, zeby mowic o faktach.
        Oczywiscie w zachecenie Pana do poglebienia wiedzy na temat technologii o ktorej Pan pisze jest chyba wolaniem na puszczy…

      • ~resist pisze:

        Jest to ewidentnie nieprawda. Zapewne został skopiowany pasek magnetyczny skimmerem założonym na bankomacie, ale wtedy Bank miałby o tym wiedzę, skopiowanych byłoby więcej kart. Numer PIN nie został podejrzany przez młodego człowieka tylko nagrany z wykorzystaniem kamery zamontowanej na bankomacie.
        Oczywiście technologia zbliżeniowa niesie ze sobą zagrożenia, dobry skaner nie ma problemu z odczytaniem danych z 4-5 kart znajdujących się w portfelu. Moim zdaniem największym ryzykiem w przypadku zbliżeniówek jest atak „przedłużenie terminala”. Autora zachęcam do lektury, pisanie o czymś o czym się nie ma pojęcia jest po prostu słabe.

    • ~dan pisze:

      Nie dosyć,że się wciska to patrzą na ciebie „jak na idiotę” kiedy odmawiasz:((W bankach,które znam w moim mieście, nie ma innej opcji!Dochodzą do tego ogłupiające reklamy w TV:(Sama byłam świadkiem jak taka karta” sama płaciła” w sklepie za zakupy wszystkich,którzy podeszli:(Nie chcę opisywać jak to działało,ale to prawda:(( Pozdrawiam!!Piszcie o takich sprawach-ludzie muszą bronić się sami!Na banki i państwo nie liczcie:(((

    • ~dkplus pisze:

      Dobry komentarz. Też nie lubię tej technologii; na kartach przekreśliłem znaczek PayPass, żeby mi kasjerki głupich pytań nie zadawały. Gdybym wiedział, gdzie jest nadajnik na karcie – mechaniczne uszkodzenie byłoby proste. Może ktoś wie i napisze?
      Mam wątpliwość (po przeczytaniu art.), czy bankomat faktycznie uruchamia nadajnik RFID i po co – przecież to nie jest system do wypłat. A w sklepie widziałem, że kasjerka najpierw pyta, a potem uruchamia na komputerze aplikację zależnie od systemu zapłaty (zbliżeniowo, albo zwyczajnie – z PINem).
      Może to się wkrótce trochę zmieni, bo gdzieś czytałem, że chyba KNF zaleciła bankom wyłączanie modułu RFID na żądanie klienta – albo wydawanie kart bez tego ‚wynalazku’.

      • ~bgtre pisze:

        nadajnik jest w prawym górnym rogu patrząc od strony napisów z imieniem i nazwiskiem. wystarczy odciąć tak gdzieś pół centymetra i już.

      • ~anonimowy pisze:

        Nie, bankomat nie uruchamia. Cały ten wpis to jedna wielka plotka i pomieszanie klasycznego ataku skimmerem z atakiem na PayPass.

        Jak złodziej zrobi kopię karty skimmerem i pozna pin to już umarł w butach – ma pełen dostęp do konta i PayPass już mu do niczego nie potrzebny.

        Właśnie na tym polega łatwość ataku na PayPas że NIE trzeba pinu, ale za to jest limit na 50 zł. Więc zamiast 20 transakcji po 2000zł byłoby 2000 transakcji po 20zł. I nie robi się tego w ogóle przy bankomacie bo bankomat do niczego nie potrzebny. Złodziej wsiada do tramwaju i łapie 20 kart przeciskając się w tłoku. Któraś zadziała.

        • Jerzy Wilman pisze:

          Pay pass nie do końca odpowiada 50 złotym. Można pay passem płacić do wysokości limitu – tyle że terminal zażąda PIN-u. Pewnie nie doczytałeś, że nastąpił właśnie atak skimmerem. Ale to łatwo przeoczyć.

    • ~JG pisze:

      „dało się? dało…” jeszcze sprzedać ubezpieczenie do karty…
      No kto rozsądny kupi ubezpieczenie do karty, jeśli bank zdeklaruje, że wyśledzi nieprawidłowe transakcje i je zablokuje…?…

  26. ~Urzednik PO pisze:

    Rozumiem że jako URZEDNIK MIEJSKI zaoszczedzila 100.000 z pensji

    • Jerzy Wilman pisze:

      Po kilkudziesięciu latach pracy jest to realne. Ostre oszczędzanie – i masz nawet więcej. Zakładając, że mieszkanie – kawalerka dzisiaj kosztuje cię ze wszystkim tak 700 zł, to z 2500 netto jesteś w stanie na hardcore odłożyć nawet 1000 zł miesięcznie. To jest 12 000 rocznie. W 10 lat masz już 120 000. Da się – tylko ostro trzeba kombinować. Oczywiście kiedyś wartość pieniądza była diametralnie inna – ale na przykład złoto było relatywnie tanie u naszych wschodnich przyjaciół… Ale to tylko pokazuje, że jak ktoś jest maniakalnie nastawiony na kasę – da radę :-)

      • Anonim pisze:

        jjeszczepremie,bony,jubileszowki,podwyszki…mawed ni macie pojecia ile maja komunistynzmi pracownicy na stołkach .miejskich.

    • ~zabka pisze:

      Pracowała 40lat to policz ile miesięcznie mogła odłożyć stać ją było na odkładanie była sama nie miała dzieci nie musiała wydawać wszystkich pieniedzy

    • ~Jacek pisze:

      A co? Nie umiesz oszczedzać?
      Jedyne co mnie dziwi to, to że nie trzymała kasy w banku, a przy dawnej inflacji to raczej my traciła niż zyskiwała.

  27. ~m4ck pisze:

    Skuteczne zabezpieczenie to zakup metalowego pudełka. TO moze mam jeszcze czołg zamiast samochodu kupić co? PAYPASS do kosza i tyle. Ewentualnie nozyczki i wycinamy nadajniczek.

  28. ~Asia pisze:

    Samotność to najgorsze co może się człowiekowi przydarzyć…Mam 28 lat, mieszkam sama, w 2 lata straciłam Rodziców i coś o niej wiem…

  29. ~Kamil pisze:

    To nie tak jak piszesz. Moja sąsiadka jest starą – dosłownie – panną z wyboru. Ma tak coś pod siedemdziesiątkę – i chwali sobie ten stan. Bo nikt nie mędzi i nie przeszkadza…

    • ~Daga pisze:

      Taaa a w wekeendy i świeta tak miło samemu posiedziec…

      • ~a pisze:

        Lepiej samemu niż z osobą niechętną – źle nastawioną

      • ~ja pisze:

        a ja nienawidze świąt i chciała bym posiedzieć sama.

      • Anonim pisze:

        Zebys wiedziala, marze o tym, zeby samotnie posiedziec i spedzic swieta w swietym spokoju…

      • ~kasia pisze:

        jak super! byłoby !! u mnie, kiedy zbierzemy się na święta czy urodziny to zawsze po godzinie ktoś z kimś się pokłóci i jest wielka wojna – tyle razy obiecuję sobie, że następne święta zostanę sama

      • ~Dal pisze:

        A co to ma do rzeczy. Ja jestem osoba samotna. I mam gdzie pojsc na swieta ale nie ide bo nie mam nastroju by swietowac. Dlatego te swieta spedze w domu tak jak kazdy dzien. Tak zdecydowalam a weeknedy zawsze spedzam sama i czasami zaluje ze doba ma tylko 24 godziny bo nie starcza czasu na wszystko co chcialabym zrobic. I nie pisze tu o sprzataniu czy gotowaniu tylko o wlasnych pasjach. Nie kazdy z nas jest zwierzeciem stadnym. ja sobie chwale ten stan a samotnosc mi nie doskwiera.

        • ~Adam pisze:

          Jak ja Cię świetnie rozumiem. Niestety nie mam tego zrozumienia wśród najbliższych. W każdym razie popieram taki styl życia i życzę wiecznego zadowolenia z siebie samego.

      • ~gloria76 pisze:

        Gdyby ludzie mieli uczucia to by nigdy nie pozwolili bo ktokolwiek w jakiekolwiek swieta byl sam. Niestety, stawiaja dodatkowe nakrycie na stole a brame rygluja by przypadkiem ktos sie nie pojawil. Szczegolnie w Polsce taka goscinnsc sie widzi. Nie mam rodziny z wielu przyczyn(tragicznych) i odczulam to wielokrotnie. Od kilku lat wyjezdzam na wczasy wlasnie w okresie swiat. Wiele osob poznalam i maja takie samo zdanie. Pomysl 10 razy nim palniesz glupote, dziecinko, bo mozesz komus zrobic straszna przykrosc. Przed swietami zrob liste osob, o ktorych myslisz, ze moga nie miec z kim spedzic swiat i wyslij im zaproszenie. Nie boj sie, ze ci zjedza wszystko. Wesolych swiat zycze.

        • ~Bela63 pisze:

          A ja mam serdecznie dość tych pustych swiat i tego co z nimi zrobiono. A mam wspaniala kochajaca się Rodzine / dzieci, siostry/ z którymi spotykam się regularnie. A w te niby swieta z wyboru w tym roku zostaje sama.

  30. ~Majka pisze:

    Uwielbiam takie określenia, że nie miała czasu na męża i dzieci, bo życie tak szybko pędzi. Nam wszystkim życie pędzi tak samo. Doba ma dla wszystkich tyle samo godzin, tylko jedni potrafią dzielić swoim czasem i energią z innymi, inni zyją tylko dla siebie.

    • Jerzy Wilman pisze:

      Majka, niestety czas płynie inaczej dla każdego, choć doba ma zawsze 24 godziny. Chyba, że siedzisz w samolocie lecącym zgodnie z ruchem ziemi lub do niego przeciwnym. Inaczej czas odbiera więzień, inaczej skazany na śmierć, jeszcze inaczej zakonnik. Poczucia czasu ciągle nie mają ginące powoli ludy pierwotne – czymże go mierzyć i jak? Przekroczenie pewnego wieku często skutkuje samotnością z wyboru. I tak jest w opisanym przeze mnie przypadku. Po co się wiązać z kimś, kogo trzeba obsługiwać, słuchać żalów, znosić humory. Miłość co prawda wszystko wybaczy – z jednym zastrzeżeniem: musi być prawdziwa :-)

      • ~Majka pisze:

        Jeżeli ludzie łączą się w pary tylko po to żeby znosić wzajemne żale i smęcenie to ja dziękuję. Ja mam zupełnie inne podejscie i zauważam czynnik zwany miłością. Uważam poza tym, że niestety, ale życie we dwoje a potem jeszcze plus dzieci to największa sztuka kompromisu, sztuka dzielenia się i dawania. Jak ktoś tego nie potrafi to trudno oczekiwać, że na tzw. stare lata dostanie to od kogoś. Co do samotności to zgadzam się, że nigdy nie wiemy czy i nas nie dopadnie, ale mnie czasem ludzie męczą i uwierz nie czuję się samotna z samą sobą bo nie wiem co to nuda :)

        • ~katie pisze:

          tak, ale jak bywają ludzie którzy żyją żeby pracować a nie pcajuą żeby żyć i to robiu się kicha….
          Miałam niestety koleżankę, która została zwolniona z pracy z powodu grupowych zwolnień… ŻYŁA PRAcĄ – dosłownie . Po 2 tygodniach miała taką depresję jak z Polski do Honolulu a po miesiącu popełniła samobójstwo – nikt nic nie wiedział …. o co z tego że górkę kasy miała na koncie – jak nie było komu jej zostawić – kobieta w woeku 50+ i dziedziczyli rodzice – tak chcecie skończyć ? lepiej znaleźć sobie kogoś kto nas wesprze – to nie musi być miłość – warzniejsze żeby była przyjaźń bo to jest podstawa stałego związku – takie jest moje zdanie .

        • ~gloria76 pisze:

          Zycie nie jest wg regulki jak w matematyce. Sa ludzie, ktorych malzenstwo nie pociaga..(.np kobiety zgwalcone w mlodym wieku czesto takiego uczucia nie maja). Zyja jak najlepiej w swojej sytuacji. Nie nasza sprawa ich osadzac. Tak zyla i klaniam sie tej starszej Pani. Krytykuj bandytow, zlodziei, mordercow ale nie przyzwoitch. Zyj sobie jak chcesz i to twoja sprawa. Szanuja dobrych ludzi.Do autorki…jesli to prawdziwa historyjka to prosze przekazac moje wspolczucie.

        • ~Antonia pisze:

          Każde życie jakie wybieramy, ma swoje wady. Tak życie w parze, z dziećmi, czy życie samotne z wyboru lub bez wyboru. Czasami po prostu nie wychodzi i się nie układa. Nie krytykuję ludzi, którzy żyją samotnie i nie krytykuję tych, którzy mają dużo dzieci i współmałżonka. Ciężko jest żyć tak w rodzinie jak i samotnie.

    • ~k@fk@ pisze:

      Czas pojęcie względne.Posiedż przez godzinę przy ładnym facecie,a ten czas wyda ci się chwilą.Usiądż na chwlę przy gorącym piecu,a będziesz miała wrażenie,że minęła godzina. A.E.

    • ~Kasia pisze:

      Ja tam wole mieć czas tylko dla siebie. Mogę się spełniać.

    • ~korr pisze:

      Uwielbiam jak ktoś osoby żyjące same oskarża o to, że żyją same dla siebie. W tym kraju jak widać trzeba sie uginać od ilości dzieci i skrzeczącego męża!

      • ~elena pisze:

        To jeszcze nic! Jakież my z mężem musimy siać zgorszenie – bezdzietni z wyboru i bardzo szczęśliwi ;) Naprawdę nie rozumiem już, czy ta bezsensowna krytyka osób bezdzietnych lub z nikim nie związanych jest spowodowana zwykłą zazdrością czy chorym rozumowaniem typu ‚wiem lepiej jak masz żyć i co będzie lepsze’.

        • ~s pisze:

          Pogadamy o tej bezdzietności z wyboru za 25 lat. Rób sobie jak chcesz twój wybór. I pozbądź się agresywnego zadęcia związanego ze swoim wyborem.

        • ~Weronika pisze:

          Ale też nie wiesz jak wyglądałaby wasze życie gdybyście mieli dziecko/ci. My też prżez kilka lat nie decydowaliśmy się na dzieci, teraz mamy dwójkę i to są najszczęśliwsże lata nasżego życia, chociaż wcześniej też byliśmy bardzo szczęśliwi. Pierwsze lata są trudne ale teraz taki 10 i 12 latek to super partnerzy do każdego sportu, czy innej aktywności. Ja uwielbiam ze starszym synem jazdę na rolkach, mąż ńiestety nie jeżdzi. Ale oczywiście nie namawiam, jesteście dorośli i mam nadzieję, że wiecie co robicie.

    • Anonim pisze:

      ja z kolei „uwielbiam” jak niektórzy uwarzają, że jak ktoś jest żonaty i dzieciaty to jest w porzo człwiekiem a ktoś kto jest sam (nie zawsze z wyboru) to skończony egoista. jak jesteś sam to od razu jesteś ten zły a każdy żonaty to chodzący anioł…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>