Wprowadzamy w Polsce ruch lewostronny. Najpierw pojadą tiry

Budzę się co rano z głębokim kacem. Nie to, że się poprzedniego wieczoru nażłopałem, choć i takie rzeczy się – bywa rzadko – ale przytrafiają. Kac jest kacem świętym, moralnym. Mam do niego prawo jako obywatel katolickiego, skąpanego w miłości do Człowieka kraju. Troskam się o poległych w tragedii smoleńskiej, o poległych codziennie: na przejściach dla pieszych, rozjechanych przez szalonych drifterów, pozbawionych życia czy to przez miłosiernego Boga, czy też – jak mówią podobni mi złośliwcy – okrutny los. Czytaj dalej

Opublikowano Klawo jak cholera | Otagowano , , | 6 komentarzy

Kinomaniak – teraz czekam na film

KinomaniakPoszedłem wczoraj do kina na film. Ot, plany nie wyszły i pojawiła się do zapchania dziura około 3 godzin we Wrocławiu. Akurat trafiła mi się produkcja o wymownym tytule „Siedmiu wspaniałych”. Nie jestem recenzentem ani też i naganiaczem, więc oszczędzę sobie opisu tej produkcji. Jednak w kilku zdaniach powiem o folklorze kinowym. Do wyrzygania się ohydnym. Pół biedy, gdy przychodzą ludzie i coś sobie pojadają w czasie reklam. Cała bieda, kiedy chrzęszczenie prażonej kukurydzy czy innych fastfoodowych specjałów, towarzyszy ci z sąsiedniego fotela przez większą część filmu. No masz ochotę wyrżnąć takiemu grubasowi w dziób. Takim grubasom. Facet na zdjęciu zajadał gołymi paluchami chrupki, maczał je w jakimś sosie serowym wątpliwego zapachu, popijał, siorbiąc przez słomkę napój znanej firmy, i do tego rozmawiał z siedzącym obok mężczyzną. Boski seans, którego zaletą była głośna akcja, tłumiąca poczynania głodnego, spasionego kolesia. Będę wredny – spokojnie pojemnik z napojem mógłby mu stanąć na brzuchu. Oceńcie zresztą sami.

Opublikowano Klawo jak cholera | Otagowano , , | 4 komentarzy

Fasolka? Do szkła z nią!

FasolkaJakoś mi kilka rzeczy rośnie. Nie myślę tu o niczym zdrożnym rzecz jasna. Nie myślę na przykład o sercu, bo ta cholera staje mi czasami. I to wtedy, kiedy nie chcę, w odróżnieniu od innych mięśni. I tak mam niski puls, bywa że i poniżej 40 uderzeń na minutę, to i jeszcze potrafi fikać. Ale miało być o rośnięciu, konkretnie fasolki.

W moim przydomowym ogródku obrodziła ona dość intensywnie, na tyle, że serdecznie mam jej dosyć. No to postanowiłem zmagazynować co nieco, tak na wypadek kiedy przyjdą zielone ludziki. Dobra, jak przyjdą to giwera potrzebna, nie warzywka.

Pościnałem nadmiar strąków, poporcjowałem, zapakowałem do słoika i zasypałem toto łyżką soli, oraz wlałem do pełna wodę. Potem parunastominutowa pasteryzacja – i wypisanie na słoiku flamastrem: Nie otwierać przed styczniem 2017. Smacznego!

Opublikowano Jerzy Wilman przedstawia | Otagowano , , | 4 komentarzy

Kochanie, nie jesteś bezpłodny…

ObrączkiTak to już jest, że kiedy kończy się lato i pustoszeją plaże, wraz z nadchodzącymi chłodami zapełniają się różnej maści ośrodki sanatoryjne i inne placówki lecznicze, nastawione głównie na osoby w wieku 60 plus. Nie mam nic przeciwko seniorom. Wręcz przeciwnie. Natomiast w swoich codziennych wręcz z nimi kontaktach zauważam dziwną prawidłowość. Im więcej lat zdobi siwiejącą głowę, tym większa jest temperatura serca i chęć przeżycia tej, ostatniej może, przygody życia. Także w seksualnym kontekście. Czytaj dalej

Opublikowano Klawo jak cholera | Otagowano , , | Skomentuj

ZUS i Poczta Polska – konkurs na zrobienie z Ciebie idioty

zus-wroclaw-reymontaO ZUS-ie można pisać w nieskończoność. Tym którzy nie bardzo wiedzą czym jest ta instytucja, naświetlam temat. Otóż każdy lub prawie każdy z nas w ciągu swojego życia płaci w ZUS-owi składki od zarobków od momentu rozpoczęcia pracy do obecnie minimum 67 lat. Średnio więc przez lat około 45, co miesiąc, lwia część zarobionej kasy idzie na państwowe konto, po czym… znika. Czytaj dalej

Opublikowano Klawo jak cholera | Otagowano , , , | 2 komentarzy

Nauczycielom i uczniom na pohybel

Jest wierszyk, do którego nawet kiedyś ktoś napisał melodię. Wały Jagiellońskie to wykonywały. I powstała piosenka, ale nie szukajcie jej. Za to słowa brzmią tak:

A przed nami większe cele, a przed nami nowy świat,
razem młodzi przyjaciele, zbudujemy nowy ład. Czytaj dalej

Opublikowano Jerzy Wilman przedstawia | Otagowano , , | Skomentuj

Łza na wyblakłym zdjęciu

KrzyżeKtoś rodzi się i umiera. Kiedy powstaje nowe życie, najczęściej towarzyszą mu radość i miłość. Gdy życie gaśnie, w sercu gości smutek. I zostaje miłość.

28 sierpnia 2016 roku odszedł Człowiek. Niewiele Go pamiętam. Kilka czarno-białych fotografii mężczyzny z wielkimi dłoniami. Uśmiechniętego, radzącego sobie w życiu, od początku budującego je tymi rękoma. Był ważną osobą dla moich bliskich. Wspominam Go, kiedy jeszcze jako nastolatek jeździłem na wieś w okolice Lidzbarka Warmińskiego, by wspólnie z Januszem (pisałem o nim w mojej książce) oraz trójką jego braci szaleć po okolicznych polach. A to „z kapcia”, a to motorem, takim samodzielnie zrobionym krosowcem z wysłużonej WSK-i, a to z innymi kolegami. Mój beztroski wtedy czas dla Niego już oznaczał  ciężką, fizyczną pracę w okolicznych PGR-ach. Nie bał się jej.

Na ścianie Pokoju wisi lekko przybrązowione zdjęcie z 1950 roku. On i Żona. W ślubnych kreacjach. Piękni, młodzi. Jeszcze nie tak dawno kochający się, mimo pomarszczonych rąk i ciał, dotkniętych nieubłaganą starością. Czy śmierć oznacza koniec Miłości?

Dzisiaj ten portret leży na kolanach Żony. Po ponad 65 latach wspólnych trosk, ale i wspólnego szczęścia daje Jej namiastkę ukochanego męża. I tylko krople łez spadają na wyblakłą fotografię z zeszłego tysiąclecia. Łez kobiety, która nie za bardzo już wie, co się dzieje. Która czeka na Męża, by wrócił ze szpitala. Która wie, że teraz jedyną drogą, by się z Nim spotkać jest śmierć. Jeśli istnieje życie po życiu, niebawem dotknie znów jego dłoni. Tyle że nie będzie to dłoń spracowanego starca. Będzie to dłoń bez śladu zmarszczek. Dłoń Jej Mężczyzny.

Jestem z Wami.

Opublikowano Jerzy Wilman przedstawia | Otagowano , , | 2 komentarzy